Giełda staroci


Był taki czas, kiedy lokalną giełdę staroci odwiedzałam regularnie, co tydzień. Wszystkie fajne starocie potrzebne, czy nie kupowałam namiętnie i bez opamiętania.



Doszło do tego, że poupychane po szafkach i kartonach rzeczy zaczęły zawadzać i zabierać przestrzeń do życia.
Jak bardzo to odczułam pakując pudła  przed remontem, mój kręgosłup dobrze pamięta.
Niektóre pudła stoją zresztą do dzisiaj :-)


 I choć zmienił się styl wyposażenia mojego mieszkania na bardziej nowoczesny, to sentyment do rzeczy starych lub tylko stylizowanych na takie, pozostał nadal. 

Moja pasja do decoupagu zaowocowała pokaźnym zbiorem zakupionych pudełek z myślą o ich przerobieniu. 

 

Ale są one tak ładne same w sobie, że póki co zachowały swoją pierwotną formę.
Bo czy można zamalować takie folkowe cudo?

Giełda staroci to również źródło przedmiotów użytkowych, obok których nie sposób przejść obojętnie, jak ten zestaw miseczek za 8 złotych.



Albo obraz malowany na płótnie, który przez cały rok cieszy oko swoim optymistycznym przekazem.


 A do tego wyszperałam coś, co cieszy całą rodzinę - zestaw klasycznych gier planszowych w drewnianym wydaniu.


A co Wy fajnego wygrzebałyście ostatnimi czasy ?



49 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam porcelankę Holenderską i właśnie w środę na lokalnym targu kupiłam maleńki wazonik z wiatraczkiem za całe 2 zł:)))w ogóle lubię targi staroci:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie rzeczy kojarzą mi się z Twoją osobą.

      Usuń
  2. Piękne rzeczy wypatrzyłaś, faktycznie, szkoda byłoby to zamalować. Ja poluję na obraz z "duszą" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno gdzieś na Ciebie czeka😘

      Usuń
  3. Dawno mnie na takim targu nie było:) Za to gdy mam możliwość, to lubię zajrzeć do charity shop. Jakiś czas temu szukałam starej ramy z szybą. Dużej. Mam sentymentalny obraz/zdjęcie baardzo stare i potrzebuję je oprawić. Pełna radości zakupiłam pewien obrazek z przeznaczeniem na ten cel. W domu okazało się, że rozmiary jednak nie ten:(( Kupiony obraz jednak zawisł, bo bardzo mi się podoba. Jest totalnie vintage! Z małą dziewczynką i pieskiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tych sklepów. Znam je tylko z programów BBC. Jak tam kiedyś trafię, to przepadne.

      Usuń
  4. Właśnie jutro wybieram się do wioski staroci, o nazwie Czacz.Mam nadzieję, że znajdę coś ciekawego. Uwielbiam takie polowania na przedmioty z duszą. Pochwalę się zdobyczami po powrocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tam w ubiegłym roku. Duzo słyszalam o tym miejscu i byłam bardzo ciekawa. Większość to meble i niestety bardzo wszystko drogie, w porównaniu z moją giełda. Napisałam posta, zapraszam do archiwum🙂


      Usuń
  5. U nas takich prawdziwych giełd staroci w pobliżu nie ma ale mamy sklepiki ze starociami:)))jak tylko mam okazje to tam jadę i zawsze coś wyszperam:)))Twoje zakupy bardzo fajne:))jestem fanką staroci:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam w okolicy antykwariatu, ale tam ceny to dla niemieckich turystów są🙂

      Usuń
    2. Ja mieszkam w okolicy antykwariatu, ale tam ceny to dla niemieckich turystów są🙂

      Usuń
    3. U nas to nie antykwariat tylko sklepik z rupieciami najczęściej zagranicznymi:)))grzebanie tam to dla mnie uczta:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń
  6. Przed przeprowadzką pakuję wszystko sama, bo takiej ilości staroci żadna firma by nie spakowała, zaczynam odczuwać, że przesadziłam z tą ilością, Będąc na targach bardzo się zastanawiam nad każdym przedmiotem, który wpadnie mi w oko, coraz częściej odpuszczam zakup.
    Twoje zdobycze są urocze. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już też dokonuje ostrej selekcji zakupów, bo pękam w szwach🙂

      Usuń
  7. Piękne pudełka, chyba byłoby mi szkoda poddawać je przeróbce. Ja poluję na skorupki, zwłaszcza angielską porcelanę i pierdułki z mosiądzu. Już dawno nie szwendałam się po giełdzie staroci- chyba wybiorę się w najbliższą niedzielę. Pozdrawiam serdecznie. Kamila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zainspirowałam Cię do wyprawy. Koniecznie pokaż jak coś upolujesz.

      Usuń
  8. Holly, wszystko piekne. I rameczki i pudelka. Miseczki retro:)Ciesze sie , ze gry planszowe wracaja do lask. Fajnie integruja rodzine:)
    Usciski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu. U Ciebie to dopiero cuda:-)

      Usuń
  9. Te miseczki są przecudne.
    U nas niestety nie ma takiej giełdy, są co prawda ryneczki, ale to nie to samo. No i Jarmark Dominikański, ale od paru lat nie byłam, bo te tłumy przyprawiają mnie o zawrót głowy. Lubię za to wstępować do takich sklepików z "antykami", gy przejeżdżam przez małe miejścinki i wioseczki - i tam poluję najczęściej.
    Buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie sklepiki są super. Też do nich zaglądam, jak jestem gdzieś na wyjeździe.

      Usuń
  10. Ja do giełdy mam dosyć daleko. Często kupuje w miejscowym sklepiku, który ma towar tak zróżnicowany lub na szukam na portalach ogłoszeniowych. Piękny jest ten obraz, a zestaw drewnianych gier podkrdała bym Ci ;). U siebie planuje posta ostatnimi zdobyczami :). Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością je obejrzę. Czekam niecierpliwie :-)

      Usuń
  11. Kiedyś liczyła się jakoś, jak ta gra planszowa - zrobiona porządnie i na wiele lat. Teraz robi się tylko badziewie, które ma się raz dwa zniszczyć aby klient znów musiał kupić nową rzecz. Nawet niby te porządne to prócz ceny nie mają w sobie tej jakości.
    Przepiękne miseczki. Koło mnie nie ma giełdy staroci, niby coś się pokazało na bazarze wiejskim, do którego jeździmy ale to ... jeszcze nie to. :) Stoisko dwóch trzech osób, którym się wydaje, że na żelastwie i rupieciach zbiją majątek ;)
    ALe się rozgadałam :)
    Miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego kupuję te rzeczy na giełdzie, bo mają niemiecką jakość. Chińszczyzna jeszcze nie opanowała takich miejsc.

      Usuń
  12. U mnie też już problem z miejscem.... ostatnio namiętnie kupuje łyżeczki 😄 na nie mam jeszcze miejsce.
    Lubię buszowac po starciach! Bardzo!! Uściski 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej. Z tego co wiem, to jesteś kolejcjonerką kubeczków :-)

      Usuń
  13. Piękne przedmioty wyszperałaś , ja niestety nie jeżdzę po targach staroci pewnie kupowałabym tak jak Ty mnóstwo szpargałów , które zalegałyby i tak w pudłach :))Gdyż moja przestrzeń do ozdabiania jest mocno ograniczona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przyznać, że dawno po żadnym targu staroci nie buszowałam:-(( Nawet w Czaczu już kilka lat nie byłam:-(( Trzeba to w najbliższym czasie naprawić:-)
    Masz oko do wyszukiwania pięknych rzeczy:-)
    Pozdrawiam:-))

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że cudeńka udało Ci się upolować :) Uwielbiam starocie i nie raz bywam na tego typu targach. W domu mam mieszane stare z nowoczesnymi i mi się to podoba. Chętnie do Ciebie zajrzę, co takiego fajnego jest w Twoim posiadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie byłam na giełdzie staroci, a zawsze chciałam się wybrać. Muszę sprawdzić, gdzie są organizowane. Pojęcia nie mam. Piękne zdobycze. Miseczki są boskie. Świetne ujęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś ja nie potrafię wyszukać niczego ciekawego A może u nas nie ma takich rzeczy bo nie ma giełdy staroci. Kiedyś kupiłam stare zdjęcia lubię je czasami przejrzeć mimo że nie jest to moja rodzina :-).Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  18. ja oczywiście przytargałam filizanke ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miłości do staroci nie można wyleczyć, ten sam etap już przeszłam, bo kupowałam namiętnie różne drobiazgi... na takich targach nie sposób czegoś nie znaleźć pięknego. Dawno nie byłam na żadnym targu ale ciągnie mnie bardzo. Lubię oglądać stare obrusy, wykończone pięknymi haftami, stare koronki i tasiemki! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Giełdy staroci...sporo w nich wygrzebałam i jak Ty mam poupychane w komodach.Sporo wyjmuję dwa razy w roku na święta i wtedy mam z nich radość.Kiedyś namiętnie kupowałam obrusy,serwetki.I też lubię stół nimi nakryty.
    W niedzielę byliśmy w Starej Rzeżni w Poznaniu.Teraz jak jeżdże w takie miejsca to zakładam sobie co chcę kupić i udało się ...do starego niemieckiego serwisu obiadowego na 12 osób dokupić 12 filiżanek.Czyli kolejne szukanie miejsca w komodzie.Ale komplet musi być :) Po to żeby 2 razy w roku zastawić stół.W Czaczy byłam raz , wyjazd udany ale za daleko żeby częściej.I może dobrze Uf...rozpisało mi .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale skarby zdobyłaś. Ja niestety nie mam w pobliżu możliwości buszowania na starociach - nad czym czasem ubolewam. Uwielbiam przedmioty "z duszą". Buziaki, Kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam giełdy staroci. Tak się składa, że jedna jest 10 minut drogi ode mnie.
    Bywam na niej regularnie. Kupiłam wiele rzeczy, dużo by wymieniać...
    Też pewnie bym zapchała cały dom, ale wpadłam na pomysł, że mogę na tym zarobić sprzedając niektóre przedmioty, zamiast trzymać je w pudłach.

    Pozdrawiam:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie, na takiej giełdzie można znaleźć prawdziwe perełki :)) Czasem jednak łatwo wpaść w pułapkę i nazbierać za dużo takich rzeczy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj tak :) mam jeszcze kilka skarbów poukrywanych .
    W poniedziałek pokaże coś co mam z piwnicy :)
    Ps uwielbiam stare gry - Twoje widzę że są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię takie miejsca i prawie zawsze coś z nich przytargam do domu, choć obiecuję sobie, że już dość. Walczę sama z sobą i czasem udaje mi się z jakiejś rzeczy zrezygnować, czyli wygrać walkę. Ostatnio to chyba wiaderko na kwiaty kupiłam. I jestem bardzo zadowolona !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U nas odwołali coroczny rynek staroci i mam straszny niedosyt. W zeszłym roku kupiłam sobie do wody i napojów wysoki dzbanek z rybkami:) Pamiętam, że poszłam z myślą kupienia właśnie dzbanka i byłam bardzo zrezygnowana, bo jakoś nikt nie miał i nagle przywabił mnie ogrom błyszczącego szkła i tam pośród kufli, karafek i kloszy był on, ten wymarzony dzbanek:)
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedyś często odwiedzałam /u mnie jest raz w miesiącu/, teraz przestałam, za dużo tego wszystkiego się nazbierało...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem pod wrażeniem Twoich skarbów jakie udało Ci się upolować na giełdzie staroci.
    U mnie niestety nie ma typowego targu staroci, tylko 2-3 stragany przy targowisku miejskim. Czasem można coś fajnego upolować, ale rzadko. Mam podobną folkową szkatułkę.
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię wyszukiwać tzw. przedmioty z duszą. Teraz już częściej je oglądam - bo nie sposób wszystkiego co nam się podoba kupić i zagospodarować w domu.
    z Twoich łupów zachwyciłam się miseczkami.
    |Pozdrawiam i życzę pięknej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszystkie giełdy staroci lub antykwariaty bardzo lubię zwiedzać. Czasami trafię na coś fajnego za kilka groszy, ale to się zdarza bardzo rzadko. Najbliższy targ staroci jaki mam to targ na Kole, a tam ceny wysokie. Niestety nie na moją kieszeń :(
    Twoje upolowane skarby piękne :)
    Miłego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajne rzeczy :) Szkoda, że u nas nie ma takiej giełdy staroci :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Same skarby, ja niestety jeszcze nie byłam na targu staroci nigdy, ale za to w Ikea zawsze coś wypatrzę ;-) A z takich skarbów osobistych, to mam bursztynowy pierścionek po babci, jest trochę naznaczony czasem, ale mam do niego ogromny sentyment i jak na niego zerkam to mi twarz promienieje :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Na targach staroci panuje zawsze specyficzny klimat i zapach. Można znaleźć na nich wspaniałe przedmioty, to skarbnica kreatywnych wizji i pomysłów. Ja swego czasu uwielbiałam odwiedzać takie miejsca, ale podobnie jak u Ciebie, uzbierało się już tego sporo i w tej chwili zrobiłam przerwę w moich starociowyh zakupach. Skrzyneczki piękne upolowałaś, też bym ich nie przerabiała, są bardzo stylowe.

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger