Hygge klucz do szczęścia



"Wyobraź sobie, że jest deszczowy dzień, a ty siedzisz w fotelu pod kocem i czytasz książkę.
Wyobraź sobie, że jesz kolację przy świecach z przyjaciółmi i świetnie się bawisz.
Wyobraź sobie, że siedzisz przed kominkiem z ukochaną osobą, a na zewnątrz szaleje zamieć".

Brzmi znajomo?

Według tej książki

to, co właśnie odczuwasz to HYGGE.

Rzadko ulegam podczas zakupów modom i reklamie, zwłaszcza w wyborze literatury. Czasem postępuję nawet przekornie i celowo omijam rzeczy, które są aktualnie na topie. I tak było w przypadku tej książki oraz jeszcze co najmniej dwóch pozycji o tej samej tematyce. Ale okazja sama się trafiła, bo książka dostępna była w bibliotece, więc postanowiłam ją przejrzeć. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo o czytaniu trudno tu mówić. Na każdej stronie powtarzające się słówko "HYGGE" lub "HYGGELIGT", delikatnie mówiąc doprowadzało mnie do znużenia.

Czy każda z nas nie sprawia sobie na co dzień lub od święta drobnych przyjemności,

nie oddaje się swojemu hobby lub zainteresowaniom,

nie pielęgnuje relacji z przyjaciółmi?


Oczywiście, że tak tyle, że my nie tworzymy z tego filozofii, tylko to czujemy wszystkimi zmysłami.
Dlaczego więc Duńczycy stworzyli z tak prostych, miłych i dostępnych każdemu człowiekowi przyjemności filozofię życiową?

Trudno mi było odnaleźć w tej książce odpowiedź na to pytanie. Za to na pierwszy plan wysuwa się potrzeba zakupu dużej ilości świeczek, jako sposobu na osiągnięcie szczęścia.

Wydaje mi się, że to takie zjawisko jak amerykańskie "be happy" i "smile", czyli sztuczne kreowanie czegoś, co sobie samo istnieje, bez ubierania tego w zbędne słowa.

Zdecydowanym plusem tej książki są za to fotografie. Aż się proszą, żeby oprawić je w ramki.

I tylko dlatego warto sięgnąć przy okazji po tę książkę.


W przeciwieństwie do innej pozycji o tej tematyce: "Hygge duńska sztuka szczęścia", która nęci ładną okładką, ale w środku fotografie są moim zdaniem fatalne. 
Polecam zajrzeć przy najbliższej wizycie w księgarni i porównać.

Do miłego :-)


 

49 komentarzy:

  1. :)a tego tyyyyle się przewija na blogach:)

    no a jest tak jak piszesz - to zwykłe, proste i oczywiste sprawy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przedstawilam swoje subiektywne odczucie, innym to nie przeszkadza zapewne. Ale tak jak mowisz, najfajniejsze sa te najprostsze przyjemnosci i nie trzeba do tego ideologii.

      Usuń
  2. Masz niezwykle trafne i obiektywne spostrzeżenia!!! Cieszę się że można przeczytać czyjąś opinię, w tym wypadku na temat książki bez zmuszania czytelnika do zgadzamia się tylko z tą opinią. Nie wiem czy czytałaś ale ostatnio na Ig była taka rozmowa oparta na reklamie do posta, niestety nie podobała mi się ta dyskusja która w sumie była skomentowana poniekąd na jednym z blogów, choć opinia tej osoby na Ig była o totalnie inna ( dlatego teraz bardzo zwracam uwagę co piszę i u kogo bo niestety nie wszyscy szanują swoich czytelników). Szkoda , że bardzo często kierujemy się tylko modą, przecież mamy swoje, rodzime i określenia i książki itd które warto promować!!!! I szkoda , że można pisać przykre słowa na bazie jednej miernej książki! Dziekuję ci Holly za ten post!!!! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie. Czasami trafiam odwiedzając różne blogi na takie płomienne dyskusje i zastanawiam się po co komu takie negatywne emocje. Jak mi się coś nie podoba, to nie komentuję. Każdy ma prawo do swoich własnych osądów.

      Usuń
    2. Jestem uskrzydlona wszystkimi komentarzami!!!! Ja byłam pewna twojej opinii, ale również bardzo zadowolona, że podjęłaś ten temat!!! I bardzo się cieszę ,że można być sobą , osobą szczerą i otwartą a nie układania się pod trendy ( najgorsze jest to jak uzmysłowisz sobie ,że osoba nie jest taką za jaką się podaje, bo skoro na IG piszesz swoje zdanie to spodziewam się tego samego na blogu). Dlatego od razu ciebie polubiłam bo jesteś szczera! Mam nadzieję, ze ten remont już się kończy i zasypiesz nas fotkami!!! Ściskam mocno!!!

      Usuń
  3. Po co ta filizofia? No oczywiscie po to, by zarobic na niej troche grosza. Równie dobrze mozna by wybrac sie na Saharę i kupic trochę piasku, który przecież można mieć za friko. No ale najwidoczniej zawsze ktoś chętny się znajdzie😀 uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje, że to czysty marketing. U nas możnaby wydać podobną pozycję na przykład pod hasłem, że Polacy najchuczniej obchodzą święta Bożego Narodzenia :-)

      Usuń
  4. Mam obie pozycje, klucz do szczęścia zachwyca zdjęciami i tak jak napisałaś, ma się ogromną chęć oprawienia ich w ramkę. Po pierwszych akapitach czytelnik nie odkryje nic nowego, zdziwi się tylko, że rzeczy tak codzienne, oczywiste mogą mieć stworzoną własną filozofię i słownictwo. Po lekturze książki zwróciłam uwagę na proste czynności, które od zawsze sprawiały mi przyjemność, a były wpisane w codzienny rytuał, że o ich "magii" zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie to jest wartość tej książki, to zwrócenie uwagi na przyjemne drobiazgi w naszym życiu. Niektórzy o tym zapominają.

      Usuń
  5. Kiedyś była moda na Feng Shui teraz jest na Hygge. Ja traktuję te wszystkie trendy z przymrużeniem oka. Do książki zajrzę aby zobaczyć te fotografie, może się czymś zainspiruję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przypomniałaś mi, że feng shui to i ja się interesowałam. To była moja jedna z pierwszych kupionych książek za własne zarobione pieniądze :-)

      Usuń
  6. Mam tak, jak Ty - przekornie nie sięgam po bestsellery. ;) Na ogół mnie nie zachwycają, chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki. O tej książce czytałam już na kilku blogach i po recenzjach (zdecydowanie pozytywnych) wiedziałam, że czytać jej nie będę. :))
    Myślę, że nie ma co się dziwić, że Duńczycy jako najszczęśliwszy naród świata, czyli ekspert w tej dziedzinie ma prawo opowiadać o tym jak osiąga to szczęście, bo z całą pewnością jest to ich narodowa filozofia życia... z tym że każda społeczność ma jednak swoje własne metody na szczęście w zależności od tego pod jaką szerokością geograficzną mieszka. :) Włosi mają inne przyjemności, Turcy inne, a np. Brazylijczycy nie muszą zapalać tysiąca świeczek w domu, by poczuć błogostan. :)
    Gdybyśmy bardziej kierowali się do wewnątrz a nie ślep kopiowali to, co robią inni - byłoby dużo więcej szczęśliwych ludzi.
    Ale mnie dziś poniosło komentatorsko :))))
    Uściski Ci ślę najserdeczniejsze! Już niedługo, po remoncie, swoje własne Hygge będziecie odczuwali, że ho ho! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne spostrzeżenia. Dziękuję, że tak Cię poniosło. To dla mnie satysfakcja, że czytacie mnie ze zrozumieniem i chcecie dzielić się swoimi przemyśleniami. A szczęście staram się odnaleźć na codzień, chociażby w pączkach roślin wychodzących aktualnie z ziemi :-)A po zamieszaniu z remontem, to już będzie czyste hygge:-)

      Usuń
  7. Zdjęcia rzeczywiście piękne, a szczęście każdy odczuwa po swojemu. Ja czasami prowokuję moich rozmówców, którzy po pytaniu co tam u Ciebie, zaczynają narzekać. Zadaję jeszcze inne pytanie, co dobrego wydarzyło się w Twoim życiu. Łatwiej skupiamy się na tym co złe, smutne, bolesne, tym też czasami trzeba się podzielić z innymi. Może te książki są dla tych ciągle zasmuconych. Radość dzielona podwójną radością, smutek dzielony mniejszym smutkiem. Życzę wielu małych codziennych radości : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, witaj. Dawno Cię nie było :-)Mądre życiowe przemyślenia nam tu przekazałaś. Cieszę się, że możemy dzielić się takimi wartościami wzajemnie.

      Usuń
  8. Jak zobaczyłam na moim blogu Twój nowy post i zdjęcie z tą książką w pewnym momencie zwątpiłam. Na tyle ile Cię poznałam nie przypuszczałam, że Ty pójdziesz za modą i się na tą pozycję skusisz. Na szczęście jak przeczytałam posta to się uspokoiłam, że pozostałaś sobą:-)))) Książkę przeglądałam w księgarni i ok zdjęcia są fajne, ale ja nigdy nie lubiłam książek, które mówią mi co mam zrobić by być szczęśliwa. Uważam, że każdy ma inną definicję szczęścia i każdy sobie swoje szczęście tworzy sam. Można przeczytać tysiące poradników tego typu a i tak być wiecznie nieszczęśliwym i narzekać na swój los, ale przy tym nie robić nic by coś zmienić.
    Pozdrawiam serdecznie:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty mnie dobrze znasz :-)i nie tracisz wiary. Dziękuję :-)

      Usuń
  9. A już myślałam,że jesteś następną blogerką której Duńczyk musi powiedzieć czym jest szczęście:))))
    Cieszę się ,że jednak się myliłam i masz takie samo podejście do tej książki jak ja:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem odporna na manipulację, ale ciekawość popycha mnie niekiedy w zaklęte rewiry :-)

      Usuń
  10. Żyjemy w takich czasach, że wszystko musi mieć swoją nazwę i definicję. Z drugiej strony, żyjemy w takim pędzie, że wielu z nas zapomina co to szczęście i nie potrafi się cieszyć drobnymi przyjemnościami. I takim ludziom trzeba o tym przypominać.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawość jak piszesz popycha nas w rożne rewiry. I bardzo dobrze. Dzięki temu doświadczamy i wyciągamy wnioski i wreszcie budujemy własne poglądy.
    Pamiętajmy jednak, że "nie to jest ładne - co jest ładne ale to co komu się podoba". Czasami to, co dla nas jest bezwartościowe dla innych może mieć znaczenie.
    Pozdrowionka:)
    Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Kochana, szczęście kreowane w takich poradnikach to moim zdaniem tylko puste i nic nie warte pouczanie innych jak powinni żyć i co robić by je osiągnąć. Każdy z nas ma swój własny, sprawdzony sposób na szczęście, każdy z nas inaczej je rozumie i kultywuje, dla jednego szczęściem jest posiadanie rzeczy materialnych - ok. - jeśli tylko dobrze się z tym czuje. Dla innych szczęście to bycie razem z ukochanymi osobami i rodziną, życie w zdrowiu i zgodzie, inni szczęściem nazywają osiągnięcie pewnej pozycji społecznej czy kariery zawodowej. Szczęścia nie da się jednoznacznie zdefiniować - wszystko zależy od priorytetów konkretnej osoby. To jak my je postrzegamy i umiemy przeżywać wpływa również na otaczające nas osoby. Cieszę się że jesteś odporna na manipulacje, i podobnie jak ja, omijasz przereklamowane neewsy szerokim łukiem. Szczęście to również umiejętność dokonania trafnego wyboru.
    I tak jak napisała Niteczka można naczytać się o tym wiele a niczego nie zmieniając będzie się tylko bogatszym o suchą teorię a tu chodzi bardziej o praktykę. Pozdrawiam Kochana:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma definicji szczęścia. Dla każdego szczęście to coś innego. Ale muszę przyznać, że obrazki książki są bardzo ładne.
    Uściski wiosenne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za trafne spostrzeżenia. Już mam dosyć ciągłego bombardowania nas nowymi trendami, modami, nazwami... A to nowa filozofia życia stworzona, według mnie, ze starej jak świat prawdy : każdy chce być szczęśliwy, a to nowe nazwy bio light, , które pojawiają się tak szybko jak grzyby po deszczu starych dobrych np. jogurtów, jajek...Bo pytam się co jadłam do tej pory jeżeli teraz jest zdrowy jogurt bio , jakie jadłam jajka jeżeli teraz są wspaniałe od kur z wolnego wybiegu...Trochę się rozpędziłam i to nie na temat...Dziękuję i życzę szczęścia własnego :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fotografie są rzeczywiście bardzo urokliwe :) Pytanie tylko, czy potrzebujmey kolejnej mody, która znów jest tak bardzo promowana w Sieci. Ale chyba taka jest już naturalna kolej rzeczy, że jeden trend musi być zastąpiony przez inny.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja zapragnęłam mieć te wszystkie książki o szczęściu, bo pełno ich w postach na IG i blogach, oczywiście różne są opinie, ale chciałoby się ją, jak to słusznie zauważyłaś przejrzeć, ja mówię przewertkować.
    Mój klucz do szczęścia to robić wszystko zgodnie ze swoimi wartościami, upodobaniami, wierzeniami itp., wtedy będzie człowiek szczęśliwy, bo wiadomo jak się robi coś wbrew sobie to wtedy boli.no i tak jak piszesz kochana co to mi za odkrycie, że poczuję szczęście jak sobie zrobię przyjemność, albo komuś, ja to wiedziałam od dziecka.Jak byłam mała to robiłam laurki dla wszystkich, bo to mnie uszczęśliwiało, jak uzbierałam pierwsze pieniądze to kupiłam sobie metalowy wózeczek do lalek, ach jakie to było szczęście :-D A jak byłam nastolatką to chodziłam co tydzień na dyskoteki i imprezy i świetnie się bawiłam, teraz wolę usiąść w fotelu w ogródku i popijać herbatkę, albo kawkę, przy świeczkach.Oj chyba Duńczycy są sto lat za.......Super post kochana, trafiony w czasie i świetnie zrecenzowana książka, świetnie Ty moje szczęście :-) Aniołku jak poszło w szkole?Zdałaś?Pewnie wzorowo :-) :-*******

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha... to ja już w ogóle jestem do tyłu, bo nie wiedziałam nawet, że taka filozofia istnieje :).
    Czymże byłoby życie, bez drobnych przyjemności :). Trzeba je tylko umieć doceniać :).
    Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Święte słowa, ja u siebie też coś skrobnęłam na ten temat, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyjęłaś mi te słowa z ust! Aż trudno mi uwierzyć, jak trafne są twoje opinie na różne tematy, czego przykładem jest ten właśnie post. Czytałam wiele pochlebnych opinii na temat hygghe i tak mnie zaciekawiły, że przy najbliższej okazji sięgnęłam do tej książki w księgarni. Chciałam ją zakupić, ale zaczęłam ją przeglądać i ze zdumieniem stwierdziłam, że nie ma tam nic niezwykłego, nic czego bym sama nie wiedziała czy nie stosowała na co dzień. Oczy przecierałam ze zdumienia wprost nie mogłam uwierzyć, o co tyle hałasu?!Przecież wszystko to, co tam piszą jest takie oczywiste. Nie trzeba kupować książki by o tym wiedzieć. I tak oto zaoszczędziłam kilka złotych, które miałam wydać na książkę i przy okazji pochlebnie stwierdziłam, że jestem mądrą dziewczynką, bo wszystko to wiem, bez czytania hygge:):):)

    OdpowiedzUsuń
  20. Magię przedstawiasz patrząc na same zdjęcia :) uwielbiam twe fotki :)a do tego te przemyślenia :)...a co do pytania ...Promarker ....taki efekt uzyskasz dzięki alkoholowymi pisakami polecam Promarker jak i Copik tymi cuda zrobisz :) jak coś pytaj pomogę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Może przeglądanie tej pięknej książki to tez taki cudowny moment, łączy się z miłymi doznaniami wzrokowymi i już mamy hygge! Z pewnością można spędzić z nią kilka dobrych chwil, powzdychać i przypomnieć sobie o tym co każda z nas uwielbia! Nie kupię, choć chętnie widziałabym ja w rękach :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mega zabawne! :)
    Ja już świece mam - więc pełnia szczęścia jest już jest blisko!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja na przekór mocnej promocji tego tytułu, po niego nie sięgnęłam. Oczywiście poszukam go w miejskiej bibliotece, gdy już się tam znajdzie. Wydaje mi się, że w twojej ocenie może być sporo racji

    OdpowiedzUsuń
  24. W kwestii książki wypowiedzieć się nie mogę gdyż nikt mnie jeszcze nie zachęcił do jej przeczytania a kilka już dyskusji na jej temat miałam. Bo szczęście to dla mnie codzienna kawka wypita na tarasie z mężem, to że mieszkam na spokojnej i cichej wsi a przede wszystkim to, że żyję zgodnie z własnym sumieniem :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam tej książki, ale z tego co piszesz, to mi się wydaje, że to sposób na osiągnięcie szczęścia przez zakup rzeczy...hmmm:) W każdym razie, mam kilka świeczek:D
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Chętnie zostałabym dyrektorem Instytutu Badań nad Szczęściem:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj, ja przeczytałam te Granatowa. Miłe były to chwile :) Więc kupiłam teraz tę i zamierzam się za nią zabrać niebawem :)) DLa mnie Hygge też nie jest czymś odkrywczym, kto czyta od dłuzszego czasu mojego bloga ten wie :), ale miłe chwile z tą książką spedziłam :)) Pozdrawiam ciepło Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  28. Sama pisałam jakiś czas temu o Hygge. Co ciekawe każdy z nas to dawno znał, tylko duńczycy w końcu jakoś to nazwali. Tak jakby określili emocje. Bo hygge to w sumie emocje jakie odczuwamy w danych sytuacjach - radość, szczęście, spokój ducha :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zakup szczescia sie nigdy nie udaje (tutaj szczescie zamaskowane jako swieczki ;) ). Prawda jest taka, ze bycia zadowolonym trzeba sie nauczyc. Szczescie jest w byciu zajetym, w relacjach i w odpoczynku (odpoczynku, nie lenistwie :P ).

    OdpowiedzUsuń
  30. Moja teściowa dostała jakiś czas temu tą książkę i szczerze przyznam, że jej to się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Szczęście to modny temat, i słusznie zauważasz, iż nie wszystkie popularne książki na jego temat wnoszą wartościowe treści. Jeśli ktoś chce dowiedzieć, kto, kiedy i dlaczego jest szczęśliwy, polecam książkę polskiego psychologa, Janusz Czapińskiego, "Psychologia Szczęścia". Ja też uległam modzie i pisałam o szczęściu, gdyż po latach odkryłam w psychologii odpowiedzi na pytania, które nurtowały mnie od najmłodszych lat ... W wolnej, rozleniwionej chwili zapraszam: http://www.atinsight.pl/zludzenia-ktore-daja-szczescie/

    OdpowiedzUsuń
  32. Każdy ma inna definicję szczęścia, przy kolejnej wizycie w księgarni na pewno przewertuję :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czyli jest to książka, która nie tyle mówi o hygge, co wprawia czytelnika w nastrój hygge. Ale zawsze to fajna rzecz. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  34. Cóż... mam mały przesyt tego sztucznie wykreowanego fenomenu... Muszę jednak przyznać, że Duńczycy świetnie go potrafią sprzedać, lansując siebie jako specjalistów od szczęścia. Trochę to złudne, ale jednak umieć sprzedać siebie to wielka dziś sztuka :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam tę książkę na polce, nie mogę się już doczekać kiedy przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jakiś czas temu pisałam o książce Hygge tyle że innej. Dostałam ją na 30-te urodziny.Myślę że w pewien sposob od dawna żyłam w taki sposób, jednak nie wiedziałam że jest to nurt który ma swoją nazwę i źródło. Jeśli jesteś zainteresowana polecam inny tytuł "Hygge"Marie Tourell Soderberg 😊

    OdpowiedzUsuń
  37. A ja chętnie kupię te książkę, nawet jeśli nie ma w niej nic odkrywczego. Zdjęcia są naprawdę przepiękne, pizza tym myślę, że często zapominamy o tym, jak ważne są w życiu małe przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak dobrze, że nie zdecydowałam się kupić. Miałam taki czas, że bardzo interesowała mnie tematyka motywacji, relacji z samym sobą i szukania szczęścia i wtedy wydawało mi się, że jest to jedna z książek, którą powinnam przeczytać. A tu taka niespodzianka. Dobrze się stało ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ciekawe, muszę się z tym zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger