Zen i minimalizm




W moim życiu zachodzą zmiany.
W zasadzie tak ono od zawsze wygląda.
Nie potrafię dłużej usiedzieć na miejscu
i choćby myślami jestem już 
w innym czasie, w innym miejscu.
I fajnie jeśli zależą one wyłącznie ode mnie,
ale jak każdy z nas 
jestem małym trybikiem w maszynie świata
i podlegam wielu niechcianym regulacjom.











W moim zawodowym środowisku
zaszły spore zmiany i choć nie dotyczą one bezpośrednio mnie, 
to mają duży wpływ na moje samopoczucie i poczucie stabilizacji.
Kilka najbliższych mi osób już nie będzie 
w moim najbliższym otoczeniu.
Te zmiany były zapowiadane i nieodzowne,
ale uczucie smutnej refleksji mnie 
od jakiegoś czasu nie opuszcza.

Ludzki umysł jest jedną wielką zagadką.
Mój w takich momentach szuka nowych wrażeń,
 które pozwolą oderwać uwagę 
i oczyścić myśli.
Tę książkę odnalazłam w głębokich zasobach mojej biblioteczki.









Czym jest zen?
To forma buddyzmu powstała w Chinach
 i przeniesiona do Japonii.
Co może dać nam Europejczykom, wychowanym w innej kulturze
 i religii?
Zasady i nauki, które są uniwersalne:
- nacisk na rygorystczną indywidualną praktykę jako narzędzie oświecenia oraz
- wolność od przywiązań do rzeczy ziemskich.
Coś Wam to przypomina?
Mnie, głoszone współcześnie popularne hasła o dążeniu do samorozwoju duchowego i minimaliźmie materialnym.


Co człowiekowi współczesnemu jest tak na prawdę potrzebne do odczuwania szczęścia?
Oto jest pytanie.
Moja odpowiedź - natura i kawałek niebieskiego nieba.









" W tradycji zen kładzie się nacisk na ćwiczenie w skupieniu  chwili obecnej a nie osiągnięciu mistrzostwa w jakiejś odległej przyszłości. 
Praktyka polega na wytrwałym powracaniu do 
tu i teraz 
i akceptowaniu życia takim, jakie jest".








"Można porównać to do picia czegoś, co nam bardzo smakuje:
 nie martwimy się o to, czy robimy to w sposób doskonały -
po prostu pijemy".

W obecnej sytuacji i w kontekście ostatnich wydarzeń towarzyszą mi złość i lęk.
I na to znalazłam odpowiedź:
" Kiedy złość się pojawia, nie należy jej odpychać 
i zaprzeczać jej istnieniu.
Trzeba jej doświadczać bez podejmowania działań. 
Przeżywanie złości w taki sposób nie jest zbyt przyjemne,
doświadczamy jej jednak, poznajemy naturę, zaczynamy rozumieć
 i widzimy, że może być wyrażona w sposób nieczyniący szkody i wyjaśniający sytuację".







" Nie lubimy się bać, unikamy więc przerażających sytuacji, lecz tylko stawienie im czoła pozwala naprawdę lęk rozproszyć.
uciekanie od konfrontacji często prowadzi do fobii".

 






Mam nadzieję, że moje dzisiejsze wynurzenia
dadzą impuls Wam i mi
do pozbycia się negatywnych emocji






i zbędnego balastu życiowego.







W trakcie tej wycieczki wędrowaliśmy wspólnie ścieżkami
w którym odnajduję spokój i wyciszenie.







Na blogu
wystawiłam na sprzedaż
cytowaną w tym poście książkę
oraz kilka innych.
Zapraszam.








 

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Piękne widoki zawsze podnoszą na duchu.

      Usuń
  2. Książki w małym białym domku wyglądają pięknie :)
    Marzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miejsce gdzie można książkę zostawić dla innych i wypożyczyć dla siebie.

      Usuń
  3. Nie chcę się mądrzyć, ale z reguły tak jest, że po trudnych dniach pełnych smutku i goryczy przychodzi słońce. Ściskam Cię mocno i życzę, żeby od tej chwili było już tylko lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie się mądrzysz :-) Staram się z tej sytuacji wyciągnąć coś dobrego, motywację do zmian.

      Usuń
  4. Nieprzerwalnie od dwóch lat noszę w sobie złość, na to co mnie spotkało w życiu i na osoby, które mnie skrzywdziły w życiu i choć minęło już sporo czasu złość nadal we mnie tkwi.Złoszczę się i tej złości nie ukrywam, bo wtedy jestem prawdziwa.Kiedyś ukrywałąm moje odczucia i źle na tym wyszłam, więc teraz po tej srogiej nauczce staram się nie kryć swoich uczuć.Jak pracowałam w handlu to często następywały zmiany, czasem na lepsze, czasem na gorsze, ale jakoś to przetrwałam, a bywało że ledwo ciągnęłam swój wózek.Najgorzej jak człowiek już się gdzieś zadomowi, a przyjdzie taki czas, że trzeba się przesiedlić, wtedy czujemy się niestabilnie.Marzę, że kiedyś będę miała swój mały sklepik z pierdalansikami i nie będę musiała przechodzić tego co najgorzej wływa na mnie, czyli stres.Życzę Ci kochana dużo odporności na stres, na zmiany i trzymam kciki za świetlaną przyszłość w biznesie ;-) Dużo słoneczka i jak najwięcej takich wspaniałych spacerów...Miej się dobrze kochana.Buziaki :-***** Ps.Zen to dobry kierunek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą złością to jest problem. Tłumienie jej może prowadzić do choroby. Uzewnętrznianie natomiast doprowadza do konfliktów z otoczeniem. Sztuką jest tak ją wyrazić, żeby niewinnemu nie zaszkodzić.

      Usuń
    2. Zwlaszcza kobiety, powinny pozwalac sobie na zlosc. Ucza nas od malego, ze dziewczynka i zlosc -to fe, nie mozna. A przeciez -czasem trzeba.

      Usuń
  5. Witaj Holly :) Wspaniałe przemyślenia... Mam nadzieję, że wszystko ułoży się pozytywnie.
    Jesteś silną i dzielną kobietką - gotową do różnych zmian w życiu. Pamiętaj o starym powiedzonku: "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni".
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ciągle mnie coś wzmacnia. Dobrze, że jeszcze nie zabiło :-)

      Usuń
  6. Każda zmiana w naszym życiu czegoś nas uczy, a przy tych zmianach, które się obecnie dzieją, trudno zachować emocjonalną równowagę. Zen to metoda na życie, ale tak trudno stosować ją w praktyce. Mimo wszystko warto się postarać.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tyle tych bodźców, emocji, można zwariować. Sztuką życia jest nauczyć się nad tym panować, choć trochę.

      Usuń
  7. Powiedzmy sobie szczerze ,że w takim świecie w jakim przyszło nam teraz żyć panuje globalny system kontrolowania ludzkości. Zaślepia ich się telewizją(reklamy lub manipulacja wiadomościami nie zawsze zgodnymi z prawdą). Większość osób są jak ślepe owce powtarzające co usłyszą w radiu bez kreowania własnego zdania.Ludzie boją się wychylić i wyrazić swe emocje... Myślę,że to wszystko zabrnęło za daleko i jeśli medytacja pomaga to na krótko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale warto próbować, żeby nie zwariować :-)

      Usuń
  8. Zen, joga, medytacja to dobre sposoby na wyciszenie, oczyszczenie umysłu ze złych myśli i znalezienie harmonii w życiu. Jestem jak najbardziej za :) Piękne zdjęcia, a zdjęcie róż (trzecie od końca) mnie najbardziej oczarowało :)
    Pozdrawiam ciepło i niedzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęć róż mam całe mnóstwo, ale nie chciałam Was nimi zasypać :-)

      Usuń
  9. Negatywne myśli potrafią zatruć myśli i życie, trzeba nauczyć się nad tym panować i to jest sztuka! Ale po trudnych chwilach zawsze jest tylko lepiej:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jestem na tym etapie, że te zmiany są dla mnie motorem do podjęcia decyzji o mojej zawodowej przyszłości.

      Usuń
  10. Mam nadzieję, że nadchodzące zmiany w twoim życiu okażą się dobre i będą to zmiany tylko i wyłącznie na DOBRE... tego Ci życze!!
    i ściskam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci Natalko i ściskam Ciebie równie mocno.

      Usuń
  11. Oj wieki nie byłam w różance i nie wiedziałam, że jest taki domek z książkami. U mnie też wiele się dzieje, ale w zyciu prywatnym -nie zawodowym. Ostatni tydzień spedziłam na zwolnieniu lekarskim, ale nie na dziecko (dzieci dorosłe), ale na mamę która ma wszystkie mozliwe choroby. Mi również potrzebne wyciszenie i wygnanie złych myśli, ale chwilowo nie mam czasu nawet na książkę. Pozdrawiam Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to koniecznie musisz się tam wybrać. Jest coraz piękniej. Stoi altana, w której można posiedzieć, zjeść posiłek - ludzie rysują, grają w różne gry lub po prostu korzystają z komputera. Do tego drewniane leżaki na polanie, no i te budki z książkami do wypożyczenia. To jest paradoks - najpierw mamy małe absorbujące dzieci, potem myślimy, że w końcu jest nasz czas, to zaczynają nas pochłaniać rodzice. Niekończąca się opowieść. Trzymaj się dzielnie, nic nie trwa wiecznie.

      Usuń
  12. Powodzenia Holly. Nowe osoby to także może radość, choć na pewno tęsknimy za tymi, z którymi się dobrze pracowało. Spacer pośród takich kwiatów to plaster miodu na każde serduszko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana. W tej sytuacji chodzi raczej o to w jaki sposób i w jakiej atmosferze doszło do tych zmian. To mnie wkurza.

      Usuń
  13. Chciałabym też dążyć do pewnego rodzaju minimalizmu w moim życiu - mniej rzeczy, mniej przejmowania się wszystkim. Dla mnie nie jest proste, odnaleźć taki wewnętrzny spokój, zgodę - ale próbuję, szukam. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci wytrwałości i małych sukcesów na tej drodze :-)

      Usuń
  14. Takie życie według zen - to musi być wspaniałe. To osiągnięcie harmonii z otaczającym światem. Niestety dla mnie najtrudniej byłoby osiągnąć nieprzywiązywanie się do rzeczy materialnych... Lubię zbierać różne rzeczy i pamiątki, choć dążę do ograniczenia ilości ubrań i nawet mi się to udaje ( małymi kroczkami ). Najlepsza sytuacja byłaby, gdyby człowiek został niejako zmuszony do zapakowania "się" w jeden niewielki karton i musiałby wyjechać w odległe miejsce, gdzie nie wolno mieć dużo rzeczy. Ach... głupstwa plotę... Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ludziom z kręgu azjatyckiej kultury łatwiej się z tym uporać, bo od dziecka wyrastają w takim systemie wartości. My po przeżyciach biednych, smutnych lat chcielibyśmy w końcu pożyć maksymalnie wygodnie i na bogato :-)

      Usuń
  15. Niestety taka jest nasza ludzka natura, że przyzwyczajamy się do ludzi, którzy są w naszym otoczeniu. Mam nadzieję, że po zmianach poznasz w pracy równie wartościowych ludzi :).

    Fajny wpis "zmuszający" do kilku przemyśleń. Zdjęcia super :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze dostrzegłaś sedno moich słów. Zawsze jest jakaś pozytywna strona takich zmian, choć może musi upłynąć trochę czasu, żeby ją dostrzec.

      Usuń
  16. Trzymam kciuki, piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pozdrawiam Cię serdecznie .

      Usuń
  17. Chciałbym żeby wszystko się ułożyło jak najlepiej ale pewne wydarzenia są już historią jak choćby brak fajnych ludzi w Twoim otoczeniu i skoro nie ma możliwości żeby to się zmieniło można tylko spróbować się z tym pogodzić. Widzę, że Ty odnalazlas swoją sciežké do zgody i z tego się cieszę.
    Ściskam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich chwilach pomaga skupienie się na swoim wnętrzu i szukanie alternatywnego zajęcia myśli lub rąk.

      Usuń
  18. Chociaż to zupełnie nie moja filozofia, post bardzo mi się spodobał - widać, że naprawdę wierzysz w to, o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dostrzegasz i doceniasz moją autentyczność.

      Usuń
  19. Ten domek na książki jest gdzieś na Różance? Nie widziałam wcześniej. Fajna inicjatywa.
    Trudno mi się ustosunkować do tekstu. Chyba właśnie sama mam w głowie zbyt dużo myśli, potrzeb i fantazji o zmianach. Trudno mi określić co na daną chwilę myślę o temacie. :( Aktualnie z mojej strony jeden wielki chaos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej głowie też aktualnie szaleje autostrada :-) Dlatego szukam jakiegoś oddechu. Różanka zmieniła się w tym roku, ale domki były w latach poprzednich też, tyle że w innej formie.

      Usuń
  20. juz od jakiegoś czasu staram się szukac własnie takiego spokoju, swojego "zen", w dzisiajeszym świecie który już nie biegnie a gna z siłą tornada nie tylko jest to bardzo trudne...ale i bardzo wazne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Staram się w sobie utworzyć taką harmonię. Od dawna trenuję "tu i teraz" i nawet mi się to udaje. To ważne, szkoda, że my nie jesteśmy wychowywani w taki sposób. O ileż łatwiej by nam się żyło. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tu i teraz jak najbardziej...Przestajemy się spieszyć :).

    OdpowiedzUsuń
  23. Po stokroć tak! Natura, góry i wyłączenie myślenia o tym, co pozostało niżej to gwarancja duchowego spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  24. Natura zawsze wycisza i koi. Chyba Winston Churchill powiedział: "Boże od fałszywych przyjaciół mnie chroń, z wrogiem sobie poradzę" :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niezła ta książka. Same
    Mądrości w niej piszą. W sumie o to w zyciu chodzi. Żeby akceptować to, co jest łącznie z pojawiającymi się uczuciami.

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger