MĘSKI KALENDARZ, PLANER, MĘSKIE PLANOWANIE - CZY TO W OGÓLE ISTNIEJE ?

 

Z komentarzy umieszczonych pod postem o

przedświątecznym planowaniu

wynika, że jesteście w większości dobrze zorganizowane i nie ulegacie przedświątecznej gorączce sprzątania, czy kupowania prezentów.
Duża część z Was ma to, albo opanowane, albo ze spokojem podchodzi do tego tematu.
Czytając te Wasze odpowiedzi, przyszło mi do głowy pytanie, jak z planowaniem radzą sobie panowie?
Jak wygląda męskie planowanie dnia codziennego?
Bo świąteczne, to chyba nadal pozostaje damską domeną.


planer, kalendarz, planowanie czasu, planowanie codziennych obowiązków, kolorowy planer, weekely planner

W celu uzyskania odpowiedzi odpytałam na tę okoliczność trzech panów, którzy są moimi najbliższymi kolegami z pracy. Oto wyniki:

Pierwszy model męskiego planowania.

Patchworkowa rodzina, oboje mają po jednym dziecku z poprzednich związków. Ona pracuje na zmiany, on ma 8 - godzinny czas pracy, dodatkową działalność zarobkową i często wyjeżdża służbowo.

W tej rodzinie podstawowe narzędzie to kalendarz ścienny, gdzie zapisywane są wszystkie zajęcia dzieci, wyjazdy służbowe, zmiany, terminy realizacji dodatkowych projektów zarobkowych.
Kolega po wejściu do domu, patrzy co jest do zrobienia na bieżąco i od razu działa.
Brawo Ty!



Drugi model męskiego planowania.

Rodzina z dwójką dzieci. Oboje pracują po 8 godzin i często wyjeżdżają służbowo. On ma dodatkowe zajęcie zarobkowe. Do pomocy są na miejscu dziadkowie ( mieszkają w jednym domu)
 

Kolega prowadzi kalendarz zajęć i wyjazdów w telefonie. Odbiera dzieci, sprząta w każdy piątek, gotuje i generalnie jak określił - nie wychodzi spod obcasa żony nawet na centymetr :-)
Żono, taki mąż to skarb!
 


Trzeci model męskiego planowania.

Rodzina z dwójką dzieci. Oboje pracują po 8 godzin. Od wyjeżdża służbowo i ma dodatkowe zarobkowe zajęcie. Nie prowadzą kalendarza. Na miejscu są dziadkowie do pomocy ( mieszkają w jednym domu).
 

Żyją na dużym luzie. Kolega żartuje, że zaczyna sprzątać, kiedy Sanepid chce mu odebrać dzieci.
Można ? Można.


weekly planner, kolorowy planer, planowanie


Z tej mini ankiety wynika, że nie jest tak źle z planowaniem w męskim wydaniu, jak z pozoru może się wydawać.
W końcu statystycznie ponad połowa badanych radzi sobie doskonale.
Tylko czy jest to grupa reprezentatywna ?
Moi koledzy to dwaj panowie trzydziestokilkuletni i jeden czterdziestolatek. 

To pokolenie zazwyczaj ma związki na zasadach partnerskich, w przeciwieństwie do swoich rodziców. Gdzie nadal przeważa model, że to kobieta zajmuje się wszystkim, a mężczyzna tylko pracuje.
Wszyscy mają w miarę uregulowany system pracy. Dodatkowe zajęcia zarobkowe wynikają z tego, że mają na to czas i generalnie są w stanie dotrzymywać terminów.
A co z takimi mężami, partnerami, którzy prowadzą wyłącznie działalność gospodarczą i ona jest głównym źródłem utrzymania rodziny?
Mąż mojej przyjaciółki - właściciel firmy ( ona też pracuje i często ma nadgodziny) jest w pracy praktycznie cały dzień. Po powrocie nadal pracuje, bo załatwia różne sprawy telefonicznie. W domu w zasadzie nic nie robi.
Co innego, że ona go do tego po prostu przyzwyczaiła i teraz trudno byłoby to zmienić.



A jak to męskie planowanie wygląda u mnie ?

Rodzina z usamodzielnionym już dzieckiem mieszkającym osobno. Ja pracuję 8 godzin i często wyjeżdżam. Partner ma pracę w trybie zwanym równoważnym czasem pracy. Oznacza to, że może pracować jednego dnia 12 godzin, drugiego 4 godziny, tak żeby  średnia wyszła 8 godzin. W praktyce oznacza to, albo trzydniowe wyjazdy służbowe, albo pracę codziennie po 12 godzin i czasem dzień wolny. Planowanie wspólnego urlopu czy weekendu, wygląda jak wspinaczka wysokogórska.

Żadnych zasad, żadnego planowania. Pełen żywioł.
Planowanie jest na mojej głowie. I wygląda ono tak, że ja mam swoje sprawy poukładane i kolorowy planer pięknie prowadzony, a Partner ma przydzielane zadania, kiedy zdarzy mu się być na wolnym w domu.
Co oczywiście budzi duży sprzeciw, bo wolny dzień jest przecież po to, żeby odpocząć :-)
Ja ze swoją lekko choleryczną naturą, jestem jednak w stanie wyegzekwować przydzielone mężczyźnie obowiązki.
I tak: obsługa zmywarki, wynoszenie śmieci, mycie okien i sprzątanie podłóg, odbywa się bardzo nieregularnie, ale jest odrabiane.
I nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu czy choćby tylko czasowym  przejmowaniu tych obowiązków. Bo to kończy się totalnym odzwyczajeniem i nauka musi zacząć się od początku. 

To samo dotyczy dzieci. Takie jest moje zdanie.



A teraz czekam na Wasze zwierzenia.
Jak w Waszych rodzinach wygląda podział obowiązków i codzienne planowanie ?

 

47 komentarzy:

  1. znam rodziny które nie mają bladego pojęcia co to planowanie - i uwierz że podstawowe pojęcie ułatwiło by im życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego w szkole powinno nauczać się podstaw ogarniania życia a nie nudnych regułek.

      Usuń
  2. My mamy 3 dzieci. Planujemy, ale też często wszystko się nagle zmienia. Odpuszczamy też niektóre zadania, na rzecz wspólnie spędzonego czasu i odpoczynku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że panujecie nad rodzinnym rozgardiaszem i macie takie fajne podejście do wspólnego czasu.

      Usuń
  3. oj u nas planowanie ..może i jest ale realia zawsze zmieniaja nam wszytsko. Jednak trzym,am sie zasad swoich i jak juz cos mam w planie..działam

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię planować, dlatego prowadzę własny planer :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U Nas sprawdza się ścienny kalendarz.Mamay tam swoje sprawy i dzieci.Dlatego jeśli oboje na niego spojrzymy wiemy wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat jeśli chodzi o kupowanie prezentów to gorączka w moim wydaniu jest sporym niedopowiedzeniem, które trwa co najmniej od września.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jakoś nie umiem planować, raz założyłam bullet journal i skończyła po dwóch miesiącach. 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. za planner robi ścienny kalendarz gdzie wszystko zapisuje

    OdpowiedzUsuń
  9. 'Kolega żartuje, że zaczyna sprzątać, kiedy Sanepid chce mu odebrać dzieci' hahahaha to jest niezłe. :D My nie planujemy, mój brat jednak nie znosi brudu i to też głównie dzięki niemu jest czysto. hehe Za to tata, ten to nie posprząta i już, albo powie, że sprzątał... oczywiście kłamie. hahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja osobiście bez planowania nie wyobrażam sobie życia. Staram się to robić na bieżąco. Dzięki temu udaje mi się wszystko ogarnąć na czas i o niczym nie zapominam :) Mężczyźni natomiast moim zdaniem działają inaczej u nich wszystko jest bardziej na spontanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, wreszcie coś po męsku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja staram się planować ale nie zawsze wychodzi:))czasem plan cały się rozpada:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Mamy ogormny kalendarz ścienny na ktory wrzucamy wszystkie zaplanowane działania:) aż dziwne ile się tego.potrafi nazbierać w miesiącu

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja korzystam z kalendarza z rozkładem tygodniowym. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. moj Luby doprowadza mnie do szalu
    nie wie co bedzie robil za godzine wiec planuje za niego
    choc odkad jestesmy razem to sie ciagle spozniamy bo on zawsze ma na wszystko czas
    traci czas i pieniadze na jakies pierdoly
    ciezko z tymi chlopami

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój mąż nie stosuje żadnego kalendarza. Takie rzeczy jak np. dentysta, zapisuje na kartce i przyczepia do korkowej tablicy :) Ja jestem tą osobą,która zapisuje sprawy w kalendarzu. Głównie dlatego, że jestem zapominalska :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy artykuł - momentami z poczuciem humoru:)* Dobrze, że uwzględnia różne warianty planowania.

    OdpowiedzUsuń
  18. Taki planner przydałby się każdemu Panu ! Mój mąż w swoim kalendarzu niestety nic nie chce notować :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kończyłam Organizację i zarządzanie, więc organizuję i zarządzam, są jednak strefy, do których nie wchodzę, tam planuje mój M.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam wszelkie plannery kalendarze i organizery. Bardzo ułatwiają życie.

    OdpowiedzUsuń
  21. "I nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu czy choćby tylko czasowym przejmowaniu tych obowiązków. Bo to kończy się totalnym odzwyczajeniem i nauka musi zacząć się od początku. " Płakać mi się chce, po każdej sytuacji, w której mi się spieszy i coś musi być zrobione już, a nie 'za chwilę", "minutka", "no już pędzę żabciu" :) Robię, głupia ja, a potem płaczę, bo od początku uczymy sie podstaw egzystencji...tego, że koszula i inne swetry wisza w szafie, a nie na krześle, że talerze po obiedzie same do kuchni nie chodzą, a teksty "a może jutro?" nie działają :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pomysł ciekawy, ale czasem to nie do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. my z Łukaszem mamy równy podział obowiązków z większą prferenncją męża do sprzątania, a moją gotowania :) klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  24. I u nas planowanie urlopu to prwdziwe wyzwanie. Mąż jest bardzo pilny i ma dwa kalendarze naprawdę co ciekawe te stare kolekcjonuje. A jak sie pytam co tam zapisuje to mówi że zapisuje każdy mój usmiech do niego :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój mąż planuje i planer jakiś posiada :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zarówno moi rodzice jak i ja dzielimy się obowiązkami że swoimi partnerami.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój mąż planuje sprawy służbowe. Inaczej by tego wszystkiego nie ogarnął. Ale od domowych spraw jestem ja.

    OdpowiedzUsuń
  28. W przypadku meża zdecydowanie kazlendarz sie sprawdza. Dla mnie to zawsze sprawdzony pomysł na prezent dla męża. Gosia

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja korzystam z kalendarza książkowego i takiego na lodówce w którym zapisuję najważniejsze sprawy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja planuję wszystko. I taki układ jest najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mój mąż twierdzi, że planowanie ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Długo namawiałam męża na kalendarz, wymyślił w telefonie wspólny dla nas i sie sprawdza. Wiemy kiedy kto jest w domu, kiedy ma wyjazd itp.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja lubię planować co mam zrobić w najbliższym czasie to wiele ułatwia mi i innym domownikom. Są rzeczy ważne i ważniejsze, więc planować lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mój mąż używa planera, jestem nim zazwyczaj ja ;) A tak na serio, generalnie nie widzę go używającego typu planera.

    OdpowiedzUsuń
  35. Mój mąż ma bardziej zaplanowany kalendarz niż ja. Codziennie zapisuje swoje obowiazki i je realizuje

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie kalendarz ścienny wygrywa w przypadku rodzinnego planowania. Plus każdy ma własny mały kalendarzyk do swoich spraw.

    OdpowiedzUsuń
  37. Mojemu mężowi ja planuję 😁

    OdpowiedzUsuń
  38. W sumie ja jestem głównym rodzinnym planistą.

    OdpowiedzUsuń
  39. Najlepiej połączyć planowanie z improwizacją. Wydaje mi się może to dać najlepsze efekty. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Taki planner przydałby się każdemu Panu!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mój mężczyzna jest super zadaniowy w pracy i jak jest jakiś projekt do zrobienia. A prywatnie - zero planowania

    OdpowiedzUsuń
  42. Staramy się planować, mamy planer ścienny, organizer miesięczny i indywidualne kalendarze. Ale przy naszej dwójce szkrabów - planowanie swoją drogą, a codzienność swoją 😉

    OdpowiedzUsuń
  43. Najlepiej znaleźć złoty środek. Połączyć planowanie z improwizacją. Wydaje mi sie, że wtedy wychodzi najlepiej. Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Planowanie częściej w głowie niż na papierze...no i improwizacja robi swoje:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Planuję ja, planuję mój mąż i nasze nastoletnie dziecię. Spokojnie bez pośpiechu i konsekwentnie do przodu.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi ogromnie miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią na poruszany w tym poście temat.
Dziękuję, że poświęcasz mi chwilę swojej uwagi :-)

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger