Witaj szkoło, czyli wyprawka szkolna dla blogerki




Przed publikacją tego posta, stanęłam w obliczu dylematu w kwestii jego tematu. Kusiło mnie mocno, żeby  pomęczyć  Was jeszcze relacjami z Tall Ships Races


Zdjęć mam tyle, że spokojnie wystarczyłoby ich jeszcze na co najmniej dwa posty i to o różnych obliczach tej imprezy. Nie pokazałam jeszcze np. części rozrywkowej  z karuzelami, pałacem strachów i innymi atrakcjami oraz wnętrz samych żaglowców, które zwiedziłam. 


Stwierdziłam jednak, że co za dużo to nie zdrowo, bo mój blog zaczyna przypominać niezły miszmasz, jak tak skaczę z tematu na temat :-) 
Mam nawet w planach założenie osobnego bloga podróżniczego, bo troszkę w tym roku widziałam ciekawych miejsc. A z publikowaniem takich postów na tym blogu, to pewnie  koło zimy bym się wyrobiła :-)

Wracam więc do rzeczywistości,  choć przyziemnej, to jednak pełnej kolorów i małych radości.  I pewnie będzie to nadal miszmasz, to jednak bardziej dotyczący codziennego życia.


A propos przyziemnych spraw, to pewnie duża grupa z Was szykuje się właśnie do nadchodzącego nowego roku szkolnego i dokonuje stosownych zakupów. Moje dziecko wyrosło już z reżimu typowo szkolnego, ale to nie znaczy, że ja z ciekawością nie rozglądam się po sklepach. To jest fajna okazja, żeby zgromadzić sobie rzeczy, które można wykorzystywać w rękodziele czy innym hobby.

Te wszystkie zeszyty, karteczki, mazaki czy teczuszki to raj dla moich oczu. Szczególnie, że wiele z nich występuje w moich ulubionych kolorach.
I tak podczas ostatnich zakupów w ręce wpadły mi zeszyty w obłędnie modne aktualnie botaniczne motywy.




Natomiast urocze, dziecięce naklejki posłużą mi do dekoracji albumiku, który przygotowuję dla koleżanki z okazji narodzin jej córeczki. 



I choć jestem generalnie zadowolona z zakupów, to po raz kolejny przekonałam się jak pewne części kraju są dyskryminowane przez sieciówkę z owadem w logo, bo asortyment w moim mieście jest często okrojony w stosunku do tego, co prezentowane jest w gazetce. Tym razem nie upolowałam uroczych naklejek i taśm w miętowym kolorze.

Różnice występują nawet w obrębie województwa, bo podczas ostatniej wyprawy na grzyby do miejsca oddalonego o jakieś 100 kilometrów, trafiłam na produkty, które prezentowałam Wam w poście o kosmetykach naturalnych
W moim mieście takich niestety po powrocie nie znalazłam.
 
Tak samo rzecz się ma z tymi uroczymi miseczkami.

Kolejne do kolekcji:-)
 






A u Was Dziewczyny, zakupy do szkoły już poczynione?  
 


 

32 komentarze:

  1. W UK do szkoły nie przynosi się totalnie NIC (przynajmniej w tych młodszych klasach), tak więc wyprawki szkolnej nie robimy:)

    Ale sama uwielbiam oglądać/kupować takie kolorowe pierdołki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Botaniczne motywy to również raj dla moich oczu :D A miseczki są cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już wyprawki szkolne mam za sobą:)))ale jak patrzę na różne cudności to trochę żal:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam Tall Ship na żywo, także świetnie się składa, że napisałaś o wyprawce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jedno dziecię do wyposażenia i to do klasy maturalnej, więc były zakupy w owadzim sklepie. U nas też nie było pełnego asortymentu, odwiedziliśmy sklep w sąsiednim miasteczku i udało się zaspokoić oczekiwania. Miseczka ta po lewej, maturzystce się spodobała i ma służyć do pierwszego śniadania. : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Córka ma już wszystko kupione. A ja - no cóż zajęta remontem u mojej mamy o sobie zapomniałam. Przypomniałaś mi, że już czas kupić sobie kalendarz.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas ta dyskryminacja też jest bardzo widoczna - bo w owadzim sklepie w naszym miasteczku nie ma zazwyczaj nawet połowy asortymentu, który można znaleźć w innych miastach. Ale teraz akurat go przebudowuja i powiększają - więc może wreszcie dysproporcje znikną :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam czasy, kiedy na byle zeszyt trzeba było polować, żeby w ogóle go mieć. Dziś zakupy do szkoły można zrobić nawet w dniu rozpoczęcia roku szkolnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście daleko za mną problemy szkolne:))))boszszsz:)co to było za wariactwo:))))ale dla siebie też udaje mi się coś kupić z przydasi:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam zakupy papiernicze Nawet bardziej niż moje dzieci i to ja się dopytuję kiedy jedziemy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie nie ma jeszcze przygotowań chociaż zaczynam o tym już mówić. Wcale mi się nie podoba, że wakacje już się kończą, ani te stoiska szkolne już w połowie lipca :P. Lada dzień powinnam doczekać się już stoisk zaduszkowych razem z bożonarodzeniowymi. Ale najbardziej martwi mnie powrót do szkoły, bo edukacja szkolna jest beznadziejnie prowadzona w mojej okolicy. Może gdzieś indziej jest ok, u mnie to porażka.
    Ja też często korzystam z tych stoisk szkolnych aby kupić coś na swoje potrzeby do pracy z dziećmi.
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym chętnie obejrzała dalszą fotorelację :).

    Póki co nie mam jeszcze potomstwa, to typowe szkolne zakupy mnie nie dotyczą...
    Też szukałam taśm i nie znalazłam...
    Rzeczywiście asortyment bardzo się różni między województwami jak i samymi sklepami w danym mieście... Moja jest bardzo biedna w fajne rzeczy ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam u siebie podobne miseczki, są świetne i bardzo dekoracyjne :) co do Twojego bloga podróżniczego to zapowiada się ciekawie !
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam wszelakie papiernicze gadżety. Szczególnie dużo fajnych wzorów można dostać właśnie teraz przed rozpoczęciem roku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja córka do przedszkola wybiera się dopiero za rok, ale to wcale nie przeszkadza mi w buszowaniu po sklepach tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego :) Kupuję byśmy miały co robić w domu, kupuję dla siebie, kupuję bo takie cudeńka czasem znaleźć można, że same wskakują do koszyka :) Ale też ubolewam nad tym, że albo dają do sklepu mało produktów, albo w ogóle nawet do pobliskich sklepów niektóre nie dojeżdżają, a w gazetkach takie cuda...

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie wróciłam z tego sklepu, godzinę buszowałam w tych papierkach a pojechałam po owoce:-)Miseczki są boskie, ale u mnie chyba nie ma, sprawdzę następnym razem;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też lubię ten okres w marketach.
    Zawsze sobie coś kupię. Jakieś fajne gadżety kt potem wykorzystuję...

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja wciąż poszukuję pasującego do mojej ręki pióra, które jeszcze będzie mi się podobało. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne zakupy, ja dziś dla syna na studia poczyniłam zakupy aż byłam zaskoczona bo jego ulubione zeszyty znaleźliśmy w znanym dyskoncie ja też sie zaopatrzyłąm w kilka fajnych gadzetow

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak jak Ty i moj poprzedniczki uwielbiam te papierniczo=gadżetowe stoiska. Zachwycają kolorami i różnorodnością, takie prawdziwe cuda-wianki. Wyprawek szkolnych robić już nie muszę, ale czasem kupuję coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też zrobiłam wyprawkę, choć studencką, w Biedrze :) To nie kwestia miasta, ale samej wielkości sklepu. W Centrum Katowic jest mała Biedronka, w której zwykle guzik jest, za to na osiedlu Tysiąclecia jest moloch, w którym dostanie się chyba 100% asortymentu. Z kolei w mojej miejscowości na moim osiedlu jest Biedronka średnia, a w związku z tym, asortyment również - dużo rzeczy jest, ale niestety nie wszystkie.
    Pozdrawiam!
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczny jest ten zeszyt w liście, uwielbiam taki motyw. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Śliczne miseczki:)Uwielbiam papiernicze zakupki:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miseczki są bomba. Chętnie zobaczyłabym dalszą relację z festiwalu. Blog podróżniczy to świetny pomysł. Kocham zdjęcia, kocham podróże. Masz już pewnego czytelnika. :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim zdaniem misz masz tematyczny czyni blog znacznie ciekawszym :-) Takie zakupy są fajne nawet gdy nie chodzi się do szkoły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie najbardziej boli brak książek w mojej B. W niektórych miastach są wyprzedażowe, tam jest dużo więcej towaru.

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie w takiej miseczce zamieszkały sukulenty :D Te zeszyty też są piękne, ale naprawdę ich nie potrzebuję... Prawda? :D Może jednak...? :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Sam sobie także muszę przygotować wyprawkę do szkoły, ale nauczycielską ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Rzeczywiście asortyment szkolny kusi. Za moich szkolnych czasów zeszyty były tylko z niebieskimi okładkami. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze jestem bardziej przejęta ;) ha ha ha niż moje dzieci.
    Gorzej jest tylko jak wchodzę na działy papiernicze i z akcesoriami szkolnymi,no się opanować nie mogę.Takie teraz robią cuuuda a że ja maniaczka...Same rozumiecie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger