Mowa jest srebrem, a milczenie złotem



Dawno mnie tu nie było.
Nic dziwnego, 
sezon letni każdego z nas rozleniwia 
i skłania raczej ku wypoczynkowi,
 przebywaniu na łonie natury, 
niż w cyberprzestrzeni.
Ja sama odbyłam drugą turę swojego urlopu, 
ponownie na wyjeździe.
Ale to nie jedyny powód mojego milczenia.









Tytułem dzisiejszego posta jest 
mądre polskie przysłowie.
I oznacza ono, 
że czasem nie należy zbyt dużo mówić,
że należy zachować wstrzemięźliwość 
w wyrażaniu swojej opinii.
Tylko, moim zdaniem nie powinno to dotyczyć spraw ważnych.
A niestety, najczęściej ludzie w takich momentach milkną,
za to mówiąc wiele i nie na temat 
o sprawach nieistotnych.  

To co ja mam ostatnimi czasy w głowie
przypomina to, co napotkałam dzisiaj
nieoczekiwanie na spacerze.






Mam udawać, że nie widzę
i nie wypowiadać, że mi się to nie podoba.
 Dyskryminacja.

Pisałam Wam już
 Niestety, dotyczyły one wyłącznie kobiet.
Na podstawie wcześniejszych wydarzeń
i ostatecznie, w wyniku tych ostatnich
uważam, że doszło do dyskryminacji moich koleżanek
 ze względu na płeć.
I co ja mam zrobić z tym fantem?
 Pracuję od dwudziestego roku życia.
Zebrałam różne złe doświadczenia
w trakcie pracy w spółce, urzędzie, korporacji i prywatnej firmie,
ale takiej skali tego zjawiska
jak dotąd nie doświadczyłam.







Chciałabym zamknąć się 
w wysokiej wieży
i to wykrzyczeć.
 Pokrzywdzone milczą, boją się o swoją posadę.
 Uważają że nic nie da się z tym zrobić.
Bo tak się dzieje każdego dnia.

Ja jestem waleczna od urodzenia.
Zodiakalny Wodnik.
Walczę najczęściej o z góry przegraną sprawę.
Ale nie potrafię przejść obok tego obojętnie.
Dziś musiałam wejść na wysoką górę 
i pozwolić złym myślom 
wypłynąć z mojej głowy wraz z wiatrem.









W dole i przede mną 
kojący widok największych skarbów mojego miasta.
Na pierwszym planie rzeka Odra,
na horyzoncie Jezioro Dąbie.







 
  



Tak wysoko nad ziemią,
czuję się bliżej
tej prawdziwej sprawiedliwości
 i na chwilę nabieram dystansu
do tego, co zaprząta mój umysł. 










Kochane Moje,
zawsze dzielicie się ze mną swoją mądrością,
radami i zrozumieniem.
Czy któraś z Was lub ktoś Wam bliski 
doświadczył osobiście takiego zjawiska?
Jak sobie z tym poradziliście?
 Napiszcie mi proszę o swoich doświadczeniach 
w tym temacie.
Jeśli nie chcecie robić tego na forum,
piszcie śmiało na maila.
Ściskam Was mocno.

hollyd@wp.pl



28 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży!
    Ale zgadzam się, czasem lepiej przemilczeć choć człowieka od środka zżera...
    ściskam kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie to teatr, mówią niektórzy. Często trzeba mieć minę odmienną od tego, co się na prawdę myśli. Ale czy zawsze?

      Usuń
  2. Ooooo niedobrze! W takiej sytuacji koleżanki powinny się bronić. Najpierw jednak trzeba przygotować argumenty do dyskusji gdyż nasza płeć niepotrzebnie się rozdrabnia-niestety.Ogólnie kobiety w naszym kraju są zbyt uległe i nieśmiałe w miejscu pracy.Aby dyskutować z mężczyznami trzeba być konkretnym i silnym -wtedy oni zaczynają myśleć inaczej a co najważniejsze zaczynają nas szanować. Trzeba walczyć o siebie ale używać przy tym dobrych atutów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowywane jesteśmy na grzeczne i miłe dziewczynki. To w późniejszym życiu przeszkadza zawalczyć o swoje. Z moich obserwacji wynika, że kobiety niepotrzebnie mitologizują mężczyzn na stanowiskach. Dziękuję Ci Kochana za szczery głos.

      Usuń
  3. Ja nie raz doświadczyłam właśnie takiej dyskryminacji. Powiem krótko jeśli chodzi o środowisko szkolne wiadomo, że jest sfeminizowane, panów nie uświadczysz, albo jest ich niewielu i najgorsze jest to, że to Ty jako kobieta musisz robić za dziesięciu, ciągle musisz udowadniać, że jesteś dobrą nauczycielką, a mężczyzna nie robi nic a i tak jak przychodzi do zwolnień zwalniają kobietę, a nie mężczyznę, bo przecież jest ich tak mało w tym zawodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałaś przekładam na moje środowisko urzędnicze. Facetów jest zdecydowanie mniej, ale to oni trzymają władzę. Kobiety są od roboty. Ci nieliczni, którzy są na szeregowych stanowiskach, są traktowani ulgowo. U mnie właśnie zostali Ci, którzy nie wyróżniali się pracowitością, ale są w układzie towarzyskim. Dziewczyny były od pracy i to właśnie je przenieśli.

      Usuń
  4. Nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. W pracy mamy 1 faceta i 22 kobiety.... ;)

    Widoki piękne i z pewnością pomogą odgonić złe myśli, czego Ci z całego serca życzę kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w takim środowisku trudno byłoby mówić o takim zjawisku. Na pewno zachodzą za to inne, na przykład obmawianie czy też rywalizacja.

      Usuń
  5. Są sytuacje, że pomilczeć jest jak najbardziej wskazane.
    Ale czy w tym przypadku ? Jak długo można milczeć i naginać swój kark? Zatracać swoją godność i godzić się na niesprawiedliwe traktowanie. Tolerować chamstwo i arogancję a także wybujałe ego przełożonych. No właśnie jak długo?
    Z jednej strony ludzie kładą na szali swoją godność a z drugiej byt. Boją się, że mogą stracić pracę. I co wtedy? Mają rodziny, dzieci na utrzymaniu itd.
    Życie to ciągłe wybory i wielka niewiadoma.
    Ale skoro odwołujemy się do przysłów to inne mówi, że: "w kupie siła". Może to jest jakaś myśl.
    Mam nadzieję, że dziewczyny znajdą korzystne dla siebie rozwiązanie tej sprawy i wszystko dobrze się ułoży.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za Twój głos. Problem polega właśnie na tej "kupie". Z jakiś przyczyn one nie chcą występować otwarcie w swojej obronie. I to mnie martwi, bo takich przypadków w swoim życiu już się naoglądałam nie raz. A przecież to siła grupy wywoływała powstania, rewolucje czy zmianę ustroju, jak w naszej ojczyźnie.

      Usuń
    2. Czasami też jest tak: http://memnews.pl/img/7211/zmiana-zaczyna-sie-od-jednego-czlowiek/.

      ps. Jak pisałam wcześniej ludzie boją się o swój byt i dlatego nie podejmują się zmieniać swoją rzeczywistość.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Impas.Ja z własnego doświadczenia Ci powiem,że zawsze stawałam w obronie "słabszych",to co inni mówili po kątach ja potrafiłam powiedzieć głośno ...i zawsze na tym traciłam.Dziś z perspektywy czasu nie mówiła bym głośno tego co mówią inni po cichu.Dziś walczyła bym o siebie.Na całe szczęście już nic nie muszę.Życzę wytrwałości w tych trudnych czasach.I rozsądku:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko, jakbym czytała o sobie. I rozsądek podpowiada mi takie zachowanie o jakim piszesz, tyle że natura wojownika wciąż się odzywa. Nie mam pewności czy niekorzystna zmiana za chwilę nie dotnie i mnie, więc wtedy będę musiała zawalczyć o swoje.

      Usuń
  7. Zło, o którym piszesz, już się stało, a Twoja reakcja to chyba próba odreagowania tej sytuacji, z którą się nie godzisz. Każdy stres, który nas dopada powinnyśmy wyrzucić z siebie, bo potrafi zalegać w duszy długo i nas męczyć. Znam to z autopsji i wiem, że pomaga szczera rozmowa, ale w pracy z szefem to jest chyba niemożliwe, chyba, że mamy mocne argumenty, tak jak pisze Alice.
    Pozdrowienia zostawiam cieplutkie, 3maj się.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wahałam się czy Wam pisać o swoim złym nastroju związanym z tą sytuacją, ale teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Takie wirtualne rozmowy dają mi siłę i pozwalają spojrzeć na to z większym dystansem. Dziękuję.

      Usuń
  8. Nie widzę tu dobrego rozwiązania:( Możesz dużo stracić stając w obronie osób, które same siebie nie chcą bronić. Natomiast siedząc cicho jakby nic się nie stało, będzie Cię to wciąż męczyło, bo postąpisz wbrew sobie i swoim przekonaniom. Gdyby pokrzywdzone zjednoczyły siły, zebrały argumenty i postanowiły walczyć o swoje, wtedy też stanęłabym za nimi murem, ale jak one siedzą cicho, to raczej nie ma sensu się wychylać. Współczuję Ci tej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozsądne spostrzeżenia. Muszę myśleć też o sobie, bo jak ja znajdę się w takiej sytuacji, to nikt za mną wstawiać się nie będzie.

      Usuń
  9. ...dlatego nigdy nie było mi po drodze w takich firmach...jakoś nie potrafiłam się zaaklimatyzować...dziś jestem sterem i okrętem i raz jest lepiej , raz gorzej, ale nie muszę patrzeć na ludzi, którzy nie doceniają drugiego człowieka...wybacz, że nie pomogę i nie podpowiem...Jesteś mądrą Kobietą i na pewno jakoś poradzisz sobie...co za świat...
    Pozdrawiam Aga z Różanej

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem Twoją niemoc kochana, no bo z jednej strony chce się wykrzyczeć o niesprawiedliwości, a z drugiej strony strach o posadę.Powiem Ci, że lepiej nie wychodzić przed szereg, bo tylko na tym stracisz.Pozwól by inni zareagowali, wtedy dołączysz, a tak lepiej siedzieć cicho.Ja się z moją szefową przepychałam i tylko premię mi ucinała, a nic z tego dobrego nie wynikło.Lepiej się nie pchać w rój, takie moje zdanie.Trzymam kciki by się ułożyło w Twojej pracy i żeby nie było takich krzywd na świecie.Choć jak to zawsze mówił mój historyk sprawiedliwości nigdy nie było i nie będzie :-( Ściskam serdecznie :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Marilyn M w 100% to smutne, ale prawdziwe. Ja w swojej pracy jako tako nie spotkałam się z dyskryminacją kobiet, ale u mnie w firmie jest dużo niesprawiedliwości, premię czy nagrody dostają ci z "plecami" którzy niekoniecznie najlepiej pracują. Kiedyś krzyczałam i niestety na tym traciłam, teraz siedzę cicho, bo już nie raz przekonałam się, że warto walczyć tylko w swojej sprawie. Widzę że planujesz coś zmienić trzymam więc za ciebie kciuki. A recykling z postu "coś z niczego" super, ja teraz też jak mam coś wyrzucić trzy razy się zastanawiam i jeszcze konsultuję z Justynką, bo może przyda się jej do metamorfoz. Pozdrawiam cieplutko. Iwona J.

      Usuń
  11. To jest najgorsze, że nawet jak staniesz w czyjejś obronie to i tak nic nie wskórasz, bo Twoje zdanie dla pracodawców nie będzie raczej miało znaczenia. Co najwyżej zaszkodzisz dodatkowo też sobie. Myślę, że większość z nas ma, albo kiedyś miała podobne problemy. Wiem, że trudno jest patrzeć na to wszystko i czuć bezsilność. Ściskam Cię mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Holly, mam nadzieję że wszystko się ułoży, takie doświadczenia bolą bo niestety zdarzają się i będą sie zdarzać!!! Najbardziej przeraża jednak niemoc oraz to że druga strona o tym wie i to wykorzystuje, bo takie jest życie ( ponoć tak ma być) pracować trzeba, jak to się mówi nie podskoczysz...... Przykre to jest i niesprawiedliwe!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja spotkałam się z niższym wynagrodzeniem dla kobiet w firmie. Niestety świat nie jest równy, tolerancyjny, pokojowy. Są wspaniali ludzie, ale są też Ci bez skrupułów i moralności. Ehhh... mam wrażenie, że to co możemy robić to próbować swoją postawą pokazać pewne wartości. Tyle i aż tyle. Ciężko powiedzieć co doradzić w takiej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
  14. Holly, nic bez nas o nas. Jeśli ktoś się boi i godzi na złe traktowanie, to nie możesz niestety za niego decydować. Możesz namawiać, pokazywać rozwiązania. Możesz służyć radą i ramieniem do wypłakania. Ale jeśli problem nie dotyka bezpośrednio Ciebie, to Twoja ingerencja może się zwrócić przeciwko Tobie! I nie mówię o przełożonych, ale o koleżankach. To tak jak z przemocą domową. Widzisz, zgłaszasz na policję, bo kobieta boi się odejść. A potem obwinia Cię o rozpad małżeństwa.Dyskryminacja jest wszędzie, ale walka z nią to walka z wiatrakami. Ja się na nią nie godzę! Wiem, że i Ty się nie godzisz. Ale co możemy zrobić Ty, czy ja? Jak bardzo nasz głos będzie słyszalny? Gdzie szukać rozwiązania? Od jakiegoś czasu borykam się z kilkoma takimi sprawami, które mają podłoże zarówno prywatne, jak i zawodowe. Czuję się okropnie z tym, że nie umiem pomóc osobom, na których mi zależy. Sama też doświadczam dyskryminacji niemal każdego dnia. O tej w stosunku do mnie mówię otwarcie lub obracam ją na swoją korzyść. Nauczona życiem nie decyduję jednak za nikogo, bo za czasami niewinną uwagę słono się płaci... Życzę Ci, abyś poradziła sobie z tym ciężkim problemem. Daj znać, albo odezwij się na maila, jeśli będę Ci mogła jakoś pomóc, może podpowiedzieć jakieś rozwiązanie.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  15. To prawda że, o ważnych sprawach niestety mówi się mało. Nawet wygadane osoby tak mają.
    Niby mamy nowoczesne czasy, większą świadomość tolerancji, a i tak kobiety są dyskryminowane. Ponad 25 lat temu kobiety traciły prace, gdy wracały z urlopu macierzyńskiego (mam takie przypadki w rodzinie), minęło 25 lat i wciąż jest to samo. Smutna Polska rzeczywistość.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, ja może trochę przekornie niż większość uważam, że o swoje trzeba walczyć! Nic nigdy samo do mnie nie przyszło, może dlatego... Nie mam takich doświadczeń w pracy, ale może jeszcze wszystko przede mną?! Ja uważam, że przemilczanie tak ważnych rzeczy niszczy tylko nas samych, niepotrzebnie! Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój głos. Masz rację, o swoje trzeba walczyć i gdyby mnie bezpośrednio dotyczyła ta sprawa, to walczyłabym jak lwica.Gdyby koleżanki podjęły walkę, dołączyłabym do nich. A tak pozostało mi tylko biernie się przyglądać.

      Usuń
  17. Holly, to bardzo wazny temat, takze w kontekscie w ogole sytuacji kobiet w Polsce.
    I na swiecie. Stanowimy polowe ludzkosci, a jakie mamy prawa?
    Jakim cuedm swiat powedrowal w strone patriarchatu, jak moglysmy do tego dopuscic, my kobiety . Zadaje sobie mnostwo pytan, nie wiem czy znajde odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger