Oflag II C Woldenberg

Niemiecki obóz jeniecki dla żołnierzy Wojska Polskiego,
zlokalizowany na obrzeżach miasta Dobiegniew
(województwo lubuskie),
to jedno z odkryć mojej majówkowej wyprawy.










O Woldenbergu (niemiecka nazwa Dobiegniewa) 
dowiedziałam się już jakiś czas temu.
A to za sprawą mojej ulubionej pisarki
Pani Agaty Tuszyńskiej,
 której dziadek Samuel Przedborski był więźniem tego oflagu.
Pisarka opisała historię swojej rodziny w książce:
"Rodzinna historia lęku".
Pani Agata i jej twórczość są
 tak ciekawe, że planuję od dawna
 poświęcić jej samej osobny post.









Zaintrygowana losami jej rodziny, pasją historyczną, 
szacunkiem dla poświęcenia tych, dzięki którym jesteśmy dziś wolnymi ludźmi, postanowiłam w końcu odwiedzić 
Woldenberg. 
Na próżno szukałam tam śladów dziadka mojej ulubionej pisarki.
Dlaczego? Dowiecie się tego właśnie z tej książki.

Dziś miejsce, gdzie znajdował się 
największy w Polsce obóz dla oficerów i ich ordynansów,
jest dość niepozorne.
Tylko brama wjazdowa, skromny drogowskaz, fragment drutu kolczastego i wieża strażnicza,
wskazują, że w tym miejscu znajduje się muzeum.









Baraki, w których mieszkali więźniowie zniszczył upływ czasu i miejscowi, którzy 
zagospodarowali wszystko, co dało się rozebrać. 







 W dobrym stanie pozostały budynki
dawnej komendantury obozu.
W nich mieszczą się dziś różne warsztaty
i lokale mieszkalne
 









oraz muzeum. 



 


 W swoich wędrówkach wojennymi śladami,
przyzwyczajona jestem raczej 
do odwiedzania miejsc kaźni.
 Tego obozu nie można tak zakwalifikować.
Żołnierzy chroniła bowiem konwencja genewska o jeńcach wojennych.
Dawała im szereg praw, które były respektowane przez Niemców w różnym stopniu.
Nie uchroniła ich jednak przed brudem, insektami, chorobami, niewolą 
a przede wszystkim głodem.
 W tym zakresie Niemcy nie przestrzegali norm żywieniowych.
Jeńcy umierali tu więc gównie z wycieńczenia.





 

 Niesamowite jest to, że aby uchronić się od 
choroby "drutu kolczastego", czyli psychicznych traum wywołanych życiem w niewoli żołnierze starali się prowadzić tu w miarę normalne życie.
























Polecam Wam szukanie takich miejsc w Waszej okolicy, 
a także wycieczkę do Dobiegniewa.
To wspaniała lekcja historii, 
pouczająca lekcja życia
i wyrażanie szacunku dla bohaterstwa.
Kto dziś wie, co to znaczy?








 
 

22 komentarze:

  1. Czysta historia, a książka mnie zaciekawiła.Mój M. chce odwiedzić Oświęcim, w ogóle to by chciał odwiedzić wszystkie obozy, a ja się bronię przed tym rękoma i nogami, bo jestem za wrażliwa na takie miejsca, gdzie widać cierpienie człowieka, tak samo nie mogę iść do schroniska ze zwierzątkami, bo nie będę spać po nocach.Lubię iść do Zoo, ale potem myślę, że te biedne zwierzaki tam siedzą za kratami, jak za jakąś karę, mam obraz niedźwiedzia chodzącego z kąta w kąt, przytłacza mnie taki widok.Chyba mam cienką skórę i miękkie serce.Lubię zaś opowieści o historycznych wydarzeniach, najchętniej wypływających z ust starszyzny.Z książkami jakoś tak ostatnio mam na bakier, gdyby nie te blogi, to bym chyba została dyslektykiem etc.Ściskam Cię serdecznie i życzę Ci pięknego tygodnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest bardzo interesująca, napisana fajnym językiem. Pełno w niej rodzinnych tajemnic. Co do Oświęcimia, to byłam tam w szkole podstawowej i bardzo to przeżyłam. Podczas wycieczki dwa lata temu moja córka wymogła na nas wizytę w tym miejscu, zrobiłam to więc dla niej. Czytaj, czytaj, bo Ci karę jakąś wymyślę :-)

      Usuń
    2. Nota bene mam w domu same historyczne książki, no może kilka poetyckich, a żadnej nie przeczytałam, no i już raczej nie przeczytam.Teraz mam w głowie co innego, nie mogę się choroba skupić ;-)

      Usuń
  2. Interesujące miejsce odkryłaś, może kiedyś tam dojedziemy. Nazwisko autorki zapisuję, poszukam w bibliotece. Dzięki, że dzielisz się swoją wiedzą i miejscami które odwiedzasz. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz gatunek reportażu literackiego, to Ci się spodoba jej twórczość.

      Usuń
  3. Z takimi miejscami jest tak, że odwiedzamy je powodowani szacunkiem, ale chciałoby się o nich jak najszybciej zapomnieć. Przypominają bowiem to, co w człowieku najpodlejsze, bo ktoś taki los zgotował innym i to, że człowiekowi trudno odebrać godność.
    Wiosennie pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie największe wrażenie zrobiło to, że w tym miejscu mieszkają ludzie. Dla mnie takie miejsca to rodzaj świętości.

      Usuń
    2. Ja również nie rozumiem jak to możliwe, że w takich miejsach mieszkają ludzie...

      Usuń
  4. Jak dobrze, że o tym piszesz. Powinniśmy odwiedzać takie miejsca i pamiętać, zawsze pamiętać o tych strasznych czasach i przede wszystkim o ludziach, którzy tam zginęli. Każdego roku, gdy jeździłam z dziećmi na wczasy do Jantara, odwiedzałam obóz koncentracyjny w Sztutowie. Poświęcałam ofiarom tego obozu zaledwie chwilę z mojego urlopu, a oni stracili tam życie. Ktoś powie, że jest wrażliwy i nie może, ale Ci co trafiali tam i ginęli też byli wrażliwi. My idziemy tam tylko po to, żeby pamiętać, a Oni szli żeby ginąć. Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto mówić o takich miejscach. Trzeba pamiętać o naszej historii i o poświęceniu tych wszystkich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejsce pełne wspomnień, ale tych złych. Jak piszesz powyżej, ze mieszkają tam ludzie, to podziwiam, bo muszą mieć mocną psychikę.
    uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś wspaniałą przewodniczką!!! Dziękuję, fajnie tak pozwiedzać chociaż wirtualnie :) Myślę, że zainteresowanie historią przychodzi z wiekiem i doświadczeniem życiowym. Wtedy jesteśmy w stanie docenić to co inni zrobili dla nas ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba odwiedzać takie miejsca i trzeba o nich pamiętać, to ważne. Wycieczki nie muszą być tylko przyjemne i wesoła, warto odwiedzić też miejsca zadumy i pamięci. Dobrze, że przedstawiłaś na blogu nam swoją relacje właśnie z takiego miejsca.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za ciekawą historię i za pozycję książkową!!!! Miejsce poruszające, zmuszające do zadumy i przemyśleń. Najważniejsze aby pamiętać! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. To kolejna smutna karta w historii, którą trzeba znać, najsmutniejsze dla mnie jest to, że oni pomimo wszystko próbowali "normalnie" funkcjonować....Czasami, gdy się zamyślę nad historią II wojny św. to nie umiem sobie wyobrazić, jak ci ludzie funkcjonowali, tak śmieszni i małostkowi jesteśmy wobec tamtych....Takie historie uczą pokory i szacunku do wszystkiego, a przede wszystkim radości z każdego nadchodzącego dnia:) Dobrych dni Holly:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowite miejsce. Mnie najbardziej poruszył obraz tego łączenia znaków przeszłości ze zwyczajnym życiem. Zasieki i zakład kosmetyczny... Mieszkania z budynków z nie lada historią...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała wycieczka z Tobą musi być :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. To miejsca przestrogi. Ale " wielcy" do nich nie zaglądają!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieki za opis jak bedę w tamtych okolicach to zajrzę ,a książkę zapisuję do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  15. niestety z tego co widzę nie mozna te ksiązki kupć , bedę musiała poszukać po biblioteckach ,żeby chociaż pozyczyć do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej miejskiej bibliotece była, widziałam ją też w Matrasie.

      Usuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger