Vepric i rakija, czyli coś dla ducha, coś dla ciała


Nieopodal Makarskiej
o której opowiadałam Wam w poprzednim poście,
znajduje się sanktuarium Vepric, 
zwane "chorwackim Lourdes".






 
Miejsce to powstało w 1908 roku,
 za przyczyną biskupa
Juraja Carica, 
który oczarowany francuskim Lourdes,
 chciał biednym Chorwatom dać
 namiastkę tego cudownego miejsca.






 Sanktuarium jest piękne położone,






a grota z ołtarzem polowym 
i figurką Maryi 
ulokowana została w naturalnej jaskini.



  




Z kamienia  zbudowane zostały
 również oryginalne konfesjonały.









 Wyjątkowość tego miejsca 
podkreślają podziękowania, 
które zostawiają tutaj
 ludzie z całego świata.


 








I wiara wyrażona 
we wzruszającym, prostym geście.




Żal mi opuszczać takie miejsce,
pobyt był stanowczo zbyt krótki.
Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie 
na piękne widoki









i ruszamy na targ z lokalnymi przysmakami.
Zlokalizowane przy drogach liczne 
stragany miejscowych wytwórców 
kuszą feerią barw, zapachów i smaków.







To tutaj sprzedaje się owoce i warzywa, 






ale przede wszystkim 
przeróżne  miejscowe przetwory,
 których nie znajdziemy w Polsce:
miody ( lawendowy, daktylowy),
 konfitury (z pomarańczy, daktyli czy fig), oliwy wzbogacone przyprawami i ziołami, 






świeże i suszone owoce,
a przede wszystkim produkt,
 z którego była Jugosławia 
stała się sławna na cały świat.
Rakija, bo o niej mowa, to nic innego 
jak lokalny bimber ze śliwek albo winogron.
Występuje również w wersji z innych owoców, 
które dodawane są po destylacji tego właściwego alkoholu
(mandarynki, pomarańcze, cytryny, kiwi).
Głowa boli od różnorodności i jej mocy, 
bo ten trunek produkowany w warunkach domowych
 ma nawet 60 % alkoholu.

Do mojej domowej kolekcji trafiła
rakija mandarynkowa i gruszkowa,








suszone figi i skórka pomarańczowa




oraz daktyle,




a także dżem figowy i oliwa czosnkowo-
ziołowa.




 
 Co jest bardzo znamienne,
 te same suszone owoce kupione w Polsce mają 
ogromną ilość cukru. 
Produkty kupione na targu, 
wytwarzane są tak,
 aby zachować maksymalnie smak owocu, 
cukier jest tutaj tylko małym dodatkiem.

A w jednym ze sklepów sieci "Konzum", 
będącej odpowiednikiem naszego "Społem",
znalazłam śliczne kubeczki
 i bardzo aromatyczne owocowe 
herbatki, które uwielbiam.



 


Taka wyprawa.
 to 
dla każdego coś miłego
i dla duszy i dla ciała
:-)
 
     





 

50 komentarzy:

  1. Holly, zazdraszczam Ci coraz bardziej tej wyprawy :) Pięknie to wszystko opisujesz i pokazujesz. Aż chce się tam być - już, teraz, natychmiast!!
    Smakołyki aż ślinka cieknie. Niedaleko Olsztyna jest Muzeum Lawendy i tam kupuję syrop lawendowy - tez dobry.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jakoś nie wierzę, że tam byłam :-) Tylko zdjęcia i te przywiezione pamiątki uzmysławiają mi, że to prawda. Ruszyłabym tam dzisiaj znów, bez zastanowienia.

      Usuń
    2. A kubeczki super!! I te podkładki faktycznie będą pasować do nich :)

      Usuń
    3. Jakbyś wyczytała w moich myślach, że będą mi pasowały :-)

      Usuń
    4. A w naszym swojskim "Społem" też można wyczaić niezłe kubki :)

      Usuń
  2. Oj tak, dla duszy i ciala ( szczególnie uczta dla oczu)! Piękne zdjęcia !!!! A targi rybne lubisz czy jesteś anty- rybna? Ja od samego patrzenia robię się głodna ! Rakija wogóle nie mieści się w moich smakach ale wina mają dobre i mogą świetnie konkurować z winami z innych krajów. Ja zapamiętałam głównie ludzi- Chorwaci to ludzie o niebywałej sympatii do drugiego człowieka ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryby tak, zdecydowanie. Nie lubię tylko owoców morza. Zapach i widok jest jak dla mnie, trudny do zaakceptowania. Ta smakowa rakija smakuje jak nasze owocowe nalewki wzmocnione spirytusem. Wina produkują głównie wytrawne, a ja lubię słodkie. Tubylcy są bardzo życzliwi, zagadują, znają Polskę i częstują właśnie rakiją.

      Usuń
    2. Czyli próbowałam jakąś okropną rakiję bo akurat nalewki lubię a tamto to było spirytusowe coś, bleeeeeee. Kochana, to musisz kiedyś do mnie wpaść na moje krewetki- mój tatuś, dawniej przeciwnik wszystkiego co nie przypominało ryby, dzisiaj pierwsze co uwielbia to są krewetki najlepiej świeżuteńkie mniam!!!!

      Usuń
    3. To już zaczynam się pakować :-)

      Usuń
  3. Cudowne miejsce :) Niesamowita ta grota. Jakie słodkie i wyborne smakołyki. Przywiozłaś z tamtą wspaniałe zdjęcia, niesamowite wspomnienia i bardzo fajne pamiątki.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wartościowa ze wszech miar podróż!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne miejsca zwiedzasz, tylko pozazdrościć :-) Te widoki, smakołyki, cud, miód i malina :-) Wspaniale, że się tym dzielisz, pokazujesz jak dla mnie dziewicze miejsca, gdzie można ukoić duszę.Chciałoby się tam jechać od zaraz.A te przysmaki..mmmniammm!Mój mąż uwielbia daktyle.Ja bym skosztowała tej rakiji i dżemu.Ty szczęściaro!:-) Dobrego tygodnia Ci życzę.Cmok:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym z Tobą smakowała te pyszności. A przy ognistym napoju rozmawiałybyśmy do rana :-)

      Usuń
  6. Jak patrze na Twoje zdjęcia to juz chcę mieć lato!!!:)))Pięknie tam jest tylko pozazdrościć Ci takiej wyprawy. Ja do dziś wspominam Turcję i bardzo często oglądam zdjęcia z podróży. Na świecie jest tyle magicznych miejsc i zakątków do których człowiek choćby chciał to i tak nie dotrze ale przynajmniej możemy nacieszyć tak oko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turcja też mnie fascynuje. Szczególnie, że Bałkany były długo pod wpływami imperium osmańskiego i wiele pamiątek po tym panowaniu tam zostało.

      Usuń
  7. Dzięki takim postom natychmiast jechałabym do Chorwacji, chociaż byłam na Istrii i w Dalmacji.
    Do lata tęsknię, do ciepełka, morza, bazarów, jak to dobrze, że możemy sobie podróżować po świecie.
    Rakiję trzeba pić tylko jako lekarstwo, znam z autopsji stan po...
    Serdeczności przesyłam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rakija jest świetna na tę porę roku, jeden kieliszeczek i rozgrzewa jak piecyk :-)

      Usuń
  8. Piękna wycieczka, masz co wspominać. Też lubię takie smakowe i praktyczne pamiątki. : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę tych smaków , zapachów , kuchni aromatu ....tych cudowności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas niedaleko jest polskie Lourdes. Piękne... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne , urokliwe miejsca zwiedziłaś :) Fajnie że możemy to zobaczyć w Twoim obiektywie :) Kiedy juz będziesz stara , weżmiesz na kolana swoje wnuki a one z otwartymi dziobkami będą słuchać Twoich opowieści o odbytych podróżach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę z wnukami latać w kosmos :-)

      Usuń
    2. No najlepiej :) Ot szalona :) Chociaż kto to wie ... zaNim będziemy miały wnuki loty w kosmos będą codziennością :)

      Usuń
    3. Ja to chyba sobie długo poczekam, bo córkę mam oporną w tej materii :-)

      Usuń
  12. Piękna wyprawa :)
    Pozdrawiam cieplutko, M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Grota bardzo wiernie oddaje oryginał z Lourdes. Kiedyś jako młoda dziewczyna (miałam bodajże 17 lat - OMG kiedy to było) miałam przyjemność być na pielgrzymce w Lourdes i choć jechałam tam obrażona na cały świat (bo ja chciałam do Londynu, a rodzice jakieś Lourdes sobie wymyślili!!!) to pamiętam, że miejsce to wywarło na mnie ogromne wrażenie...takiej ilości niepełnosprawnych ludzi, ale nie na wózkach inwalidzkich tylko na łóżkach inwalidzkich nie widziałam nigdy w życiu. Jak tak sobie popatrzysz z boku na cierpienia innych ludzi od razu Twoje problemy jakie by nie były stają się w zasadzie błahe przy takim ogromie cierpienia i dziękujesz Bogu za to, że jesteś pełnosprawny. Twoja podróż przywołała wspomnienia...chyba zaraz sięgnę do albumu ze zdjęciami...
    Pozdrawiam i dziękuję za cudowną foto-wycieczkę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wspomniałaś o swoim pobycie tam, bo byłam ciekawa czy któraś z Was odwiedziła to miejsce i jakie wrażenie pozostało. To jest bardzo intrygujące, że ludzie podróżują z daleka w takie miejsca, w poszukiwaniu nadziei.

      Usuń
  14. Niesamowite miejsce! Fajnie, że mogę chociaż oglądać Twoje zdjęcia. Ja raz tyko byłam zagranicą i to tylko w Pradze ;) Szczęściara jesteś, pozdrawiam i ściskam. Dziękuję za miłe odwiedziny...cmokkk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam późno podróżować za granicę. Wszystko jeszcze przed nami, cały świat stoi otworem :-)

      Usuń
  15. Chętnie się wybiorę... W tym roku jest klika miejsc, które chciałabym odwiedzić... Ostatnio nawet zaczęłam zapisywać miejsca w notesie, by żadne nie umknęło mej uwadze... :) Mam nadzieję, że plan zostanie zrealizowany...

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie zwiedza się z Tobą - dzięki!!
    I do tego te zdjęcia - cudne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne miejsce. I ten kolorowy targ!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, odczarowujesz pogodę za oknem. Aż poczułam niemal promienie słońca na twarzy! Te smakołyki bardzo, ale to bardzo do mnie przemawiają. A co do sanktuariów, to nasz rodzimy Licheń także jest pięknym miejscem. Czy cudownym? Zależy w co kto wierzy, ale myślę, że nawet ateiści powinni je zobaczyć :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w Licheniu przed swoją maturą, więc pamiętam to miejsce jeszcze bez tego blichtru. Ja uważam, że wizyta w takich miejscach to dobre doświadczenie i okazja do poczynienia ciekawych spostrzeżeń.Dwa lata temu byłam w Częstochowie i ze zdumieniem dostrzegłam tam znak czasów- ludzie filmowali odsłonięcie obrazu!

      Usuń
  19. Oj, zatęskniłam za latem i ciepełkiem jakie bije od Twoich cudnych zdjęć, a przy okazji rozmarzyłam się na amen... Nie miałam też pojęcia o tym sanktuarium, tym bardziej post jest wartościowy dla mnie. A ponieważ serwujesz coś dla ciała i dla ducha - fajnie się z Tobą podróżuje. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś był u mnie piękny słoneczny dzień z leciutką warstwą śniegu. Nie lato to, co prawda, ale patrzyłam w niebo i czułam się przez chwilę, jakbym tam znów była.

      Usuń
  20. Ach, jak Ty kusisz latem, gorącem i spełnieniem marzeń!:) Siedzę właśnie w górskiej chacie, podsypanej z każdej strony śniegiem i nagle...piasek i miód lawendowy:) A wiesz, że - niestety bez udziału pszczółek - ale lawendowy płynny miód to ja potrafię zrobić?:) Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczko, napisz coś więcej o tym miodku, zaintrygowałaś mnie.

      Usuń
  21. MMM...Dziękuję Ci za te słoneczko w pochmurną aurę bardzo potrzebne! Chociaż wirtualne, ale zawsze coś:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Siostra mojego T. w ostatnie wakacje była w Chorowacji. Przywiozła nam miód lawendowy, jeszcze go nie próbowałam. Jest pięknie zapakowany i żal go otwierać, ale... chleb posmarowany lawendowym miodem kusi. Myślę, że długo już nie postoi. Dziękuję za wyprawę i za słońce za którym już bardzo tęsknie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Marzę o wyprawie, a może bardziej pielgrzymowaniu w to miejsce...Cudne! Ale też chciałam zwrócić uwagę, jak to pięknie nam przekazujesz! Subtelne zdjęcia, wyważone słowa...Klasa! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuje Ci za tą fotorelację, wow miejsca niezmieskie , fajnie , że z nami się tym podzieliłaś :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowne miejsce, niesamowite, pełne duszy i klimatu...
    Dziękuję za ta wycieczkę...
    serdecznie ściskam kochana

    OdpowiedzUsuń
  26. Będąc w Makarskiej nie dotarłam w to miejsce.
    A stoiska z owocami i regionalnymi produktami zawsze pobudzają kubki smakowe.
    Aż chciałoby się wszystkiego skosztować. Będąc gdzieś w podroży również kupuję miejscowe produkty:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Za oknem pada śnieg, a ja dzięki Tobie wędrowałam sobie po wielu pięknych miejscach :).

    Widok z pochylonymi drzewami, rewelacja. W ogóle robisz piękne zdjęcia :).

    Hihi, to ja chyba nic do domu bym nie przywiozła, bo alkoholu nie piję, a owoców suszonych, kandyzowanych nie lubię ;).
    Za, to masz cudny kieliszek :).

    OdpowiedzUsuń
  28. a ty jak zwykle zachwycasz takimi klimatami, szczególnie o tej porze, uwielbiam zimę, ale jak widze takie zdjęcia to marzeniami jestem na wyspie tego typu latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niesamowite. ;] Z ogromną chęcią wybrałabym się na taki targ i kupiła tamtejsze przetwory.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale cudowne widoki, a ten na tą niebieską wodę zapiera dech w piersiach :) Ps nie wiedziałam że społem ma takie fajne produkty - u mnie pod blokiem nie mieli takich :(

    OdpowiedzUsuń
  31. z rzeczy materialnych - ja bym na pewno się skusiła na dżem daktylowy - z chęcią bym spróbowała:)
    a ta kaplica w grocie - przeurocza

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger