W starym kinie ... Wrzos

Wychowałam się na "Starym Kinie", "Kabarecie starszych Panów" 
i wielu innych dziełach, dziś już trącących "myszką".
Może dlatego jestem taka sentymentalna, przywiązana do tradycji, historii.
Szanuję przeszłość i jej relikty,
 z ogromnym rozrzewnieniem spoglądam wstecz.

Robię bardzo dużo zdjęć, głównie z przeznaczeniem na późniejsze publikowanie ich na blogu. Często mam z góry założony pomysł na posta, czasem dokumentuję ciekawą historię pod wpływem impulsu i wrodzonej ciekawości świata.
 Kiedy w moim domowym wnętrzu pojawiły się wrzosy,





 
natychmiast nadeszła nostalgiczna myśl i wspomnienie:
jeden z moich ulubionych filmów z cyklu "W starym kinie"
oraz piękne ciemne oczy, szeroki uśmiech i 
czar gwiazdy przedwojennego ekranu.




 Mowa oczywiście o filmie "Wrzos" 
i Stanisławie Angel - Engelównie.









Na pewno pamiętacie ten film. 
To adaptacja powieści Marii Rodziewiczówny i zarazem historia o niespełnionej miłości, poświęceniu i dramatycznym finale.

Główna bohaterka wychodzi za mąż z rozsądku i opłakuje po cichu ukochanego zaginionego na Sybirze.










Niekochana przez niegodziwego męża hulakę, poświęca się niesieniu pomocy potrzebującym biednym ludziom.
  Nieoczekiwanie powraca zaginiony dawny narzeczony, mąż zaczyna okazywać swoje zainteresowanie, 
a jej dobre serce przeżywa dramat sytuacji. 

 
(Zdjęcia pochodzą z różnych źródeł w internecie)



Los sam postanawia rozwiązać ten problem.
Cudowna historia...

Stanisława Angel - Engelówna jest mi bliska z jeszcze jednego szczególnego powodu.
Jej miejsce spoczynku znajduje się bowiem na szczecińskim Cmentarzu Centralnym.












Dlatego chciałam ją poznać bliżej.
Jak tu trafiła?
Aktorka urodziła się w Warszawie i tam pracowała jako nauczycielka.
Dopiero w wieku 27 lat postanowiła zostać aktorką i w 1935 roku zdała eksternistyczny egzamin w szkole teatralnej. 
W okresie 1938 - 1939 zdążyła zagrać w sześciu filmach
(Wrzos, Serce Matki, Rena, Florian, O czym się nie mówi, Geniusz sceny)
Jej kariera trwała krótko, bo wkrótce wybuchła wojna.
Przeżyła piekło niemieckiego obozu.
Do Szczecina przyjechała w 1949 r. na gościnny występ i została tu, aż do śmierci.
Pracowała w szczecińskim teatrze.
Zmarła w wieku 50 lat, niemalże na scenie, na chorobę nowotworową.


W ramach projektu "Kamienice Szczecina"
stworzonego przez lokalnych pasjonatów budynek, w którym mieszkała aktorka,









na trzecim piętrze,






 został oznaczony pamiątkową tablicą. 











Kocham moje miasto za to, że dostarcza mi wielu wrażeń 
i jest dla mnie niekończącą się inspiracją.


A na koniec, aby pozostać jeszcze chwilę w nostalgicznym klimacie,
 kilka ujęć moich dekoracji, 
które już za chwilę pozostaną tylko wspomnieniem.









  





 































42 komentarze:

  1. Piękny reportaż!!!! Dziękuje ci za niego, sama uwielbiam stare kino, kiedyś dawno temu w niedzielne poranki były projekcje starych przedwojennych filmów polskich- komedie i melodramaty! Ah te gwiazdy, ci szarmanccy mężczyźni ( takiej klasy już faceci niestety nie maja ) i ta przepiękna stara dykcja!!!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że trafiłam w Twój gust. Widzę, że wiele nas łączy i na pewno jeszcze nieraz się o tym przekonam. Twój świat urzekł mnie całkowicie.

      Usuń
  2. Pamiętam ten film,oglądałam go wielokrotnie...Ogólnie uwielbiałam oglądać filmy w Starym kinie-były ciekawsze od póżniejszych polskich produkcji :-) Bardzo ciekawy post. Często czytam biografie znanych osób ale jej historii nie znałam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam stare kino. Scenariusze często były powielane co prawda, ale niezaprzeczalny urok aktorów, ich piękna mowa i wyraziste postaci, jak np. Mieczysława Ćwiklińska to dla mnie pierwsza klasa.

      Usuń
  3. Nie znałam tego filmu, przyznam. Stare kino to było coś... całkiem inny klimat. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezaprzeczalny urok, piękne kobiety, wspaniała II Rzeczpospolita.

      Usuń
  4. Tego filmu akurat nie pamiętam, ale "Stare kino" owszem. Nie pamiętam jak się nazwywał prowadzący, ale miał takie piękne, charakterystyczne "r". I ciemne okulary :)
    Pięknie piszesz Holly o swoim mieście. Aż chce się jechać :) A ja mam wujka w Szczecinie :) Tzn. nie wiem czy jeszcze tam mieszka, czy wrócił w rodzinne strony mamy, ale wykładał na jakiejś uczelnie wyższej w Szczecinie :)

    Lubię zaglądać do Ciebie..... :)

    Dobrego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrób to koniecznie. Mega wzruszenie gwarantowane. Polecam też powieść. A Pan nazywa się Stanisław Janicki i jeszcze jakiś czas temu na antenie Kino Polska miał przedmowy do tych filmów. Jak za dawnych lat.
      Serdeczności Kochana.

      Usuń
  5. Pamiętam jak zawsze czekałam na ,, W starym kinie,, Zawsze oglądaliśmy te filmy całą rodziną :) Jeszcze teraz, gdy trafię na jeden z tych filmów, to nie mogę się oderwać. Te produkcje mają w sobie niesamowity czar :)
    Jako nastolatka zaczytywałam się też w książkach Rodziewiczówny, do tej pory mam ich sporą kolekcję :))
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Stare, czarno-białe filmy mają tyle uroku w sobie i żadne nowe komputerowo stworzone filmy im nie dorównują.
    Ze startych filmów najbardziej lubię "Trędowatą." Mogłabym ten film oglądać non-stop. Bardzo podoba mi się Elżbieta Starostecka w roli Stefci i Leszek Teleszyński w roli Ordynata Michorowskiego choć nie przepadam za nim w jego późniejszych wcieleniach.
    "Wrzosu" nie oglądałam więc dziękuję za rekomendację:-)
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie widziałam tego flmu przyznam szczerze... musze to koniecznie nadrobić!!!!
    Cudne jesienne wrzosy:):):)
    ściskam najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
  8. Stare kino to magia, uwielbiam ten niepowtarzalny klimat, którego brakuje w dzisiejszym kinie.Nie ma już dostojnych kulturalnych panów i delikatnych, z klasą pań.Nie ma tej kultury, tego stylu.Natchnęłaś mnie do obejrzenia "Wrzosu".Uwielbiam czarobiałe filmy i muzykę lat 20stych, na myśl przychodzi mi od razu:"Umówiłem się z nią na dziewiątą"-Eugeniusza Bodo.Nie wiem czy wiesz, ale Milanówek był miejscem gdzie wypoczywała (i mieszkała) elita twórcza (artyści, naukowcy, prawnicy, przedsiębiorcy), właśnie tam, przy najbliższej okazji chcę jechać z moją przyjaciółką Emilką.Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta kultura, ten szyk i ta elegancja w zachowaniu ujmują mnie za każdym razem. Poza tym humor sytuacyjny albo dramat bez zbędnych fajerwerków. Fajne kino.

      Usuń
    2. Pięknie to ujęłaś, podpisuję się pod tym dwiema rękoma :-)

      Usuń
  9. Pamiętam jak oglądałam stare piękne filmy szkoda,że teraz nie można zasiąść przed telewizorem i z rodziną oglądać w Starym Kinie. Mój osiemnastoletni syn w ogóle nie zna czarno- białych filmów a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jeszcze emitują te filmy, szczególnie TVP Historia, Kino Polska. Na pewno trzeba być pasjonatem, żeby oglądać ten gatunek. A ze współczesnych polecam Tobie i rodzinie, jeśli jeszcze nie widzieliście oskarowego Artystę. Kino współczesne w konwencji kina niemego. Majstersztyk.

      Usuń
  10. Film ten sprawił, że zainteresowałam się twórczością Rodziewiczówny. Kupowałam książki w antykwariatach, w bibliotekach jej powieści nie było. Dziękuję za przybliżenie mi postaci Engelówny. : ) Szczecin ma swoje skarby, a Ty je w bardzo ciekawy sposób przybliżasz. Ślę słoneczko z serca do serca, bo na niebie brak : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodziewiczówna jest zapomniana, ale to bardzo dobra autorka i warto ją sobie przypomnieć. Ja szczególnie pamiętam "Strasznego dziadunia". Dziękuję za słoneczne pozdrowienia. Ściskam mocno.

      Usuń
  11. Lubię czytać Twoje opowieści. Bo zawsze się czegoś nowego i pięknego dowiem. Ale przede wszystkim, moja dusza też trąca sentymentalizmem i obraca sie w podobnych kręgach :)) Oczywiście, Wrzos czytałam - wylewałam łzy - i z zachwytem, w niedzielne przedpołudnie, wyczekiwałam seansu ...w starym kinie..., Serdeczności Holly :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również jestemz tego pokolenia. Do tej pory lubię słuchać piosenek z przedwojennych filmów. Dziękuję za wspaniałą opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak wiesz Holly także lubię historię i spoglądanie za siebie. Jestem także z tych, którzy czekali na kolejny film z cyklu: "W starym kinie". Kochałam i kocham te filmy. Jak pięknie, że u Was w mieście powstał taki projekt "Kamienice Szczecina", brawa dla tych, którzy byli pomysłodawcami. Postać aktorki zachwyca, jej uroda, siła i cierpienie na długo zostanie w mojej pamięci. Twoje wrzosy i wrzośce...podobnie jak u mnie, czują nadchodzące zimniejsze dni...Piękne fotografie:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie przepadałam za takim kinem, pewnie już się nie zmienię. Ale dzięki Twojemu postowi może sięgnę po książki Rodziewiczówny. Ostatnio przeglądałam zbiory mojej Mamy w rodzinnym domu i widziałam mnóstwo powieści tej właśnie autorki... Podziwiam Twoje zamiłowanie do przeszłości i to, w jaki wspaniały sposób nawiązujesz do niej tutaj, na blogu.
    Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój głos jest ważny, bo szczery i odmienny. I dziękuję Ci bardzo, że tę moją odmienność szanujesz. Jesteś wyjątkową osobą i będę to podkreślała przy każdej okazji. Cieszę się, że natchnęłam Cię literacko. Mocno ściskam.

      Usuń
  15. Nie dziwię się, że kochasz swoje miasto... Filmu nie oglądałam, ale zachęciłaś mnie, aby to zmienić, bowiem stare kino ma w sobie to coś, co sprawia, że chce się przenieść w dawne czasy, obejrzeć stare kostiumy i inne dziś już nienamacalne rzeczy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki nie przeczytałam, film zrobił na mnie ogromne wrażenie. W ogóle lubię oglądać te stare filmy, mam kilka książek, ale jakoś tak... zdecydowanie wolę film :))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś niesamowita wiesz? Oglądałam niektóre z tych wymienionych przez Ciebie filmów i nawet nie wiedziałam, że Stanisława Engelówna tyle lat mieszkała i pracowała w moim wojewódzkim mieście! Wychodzi na to, że w ogóle niewiele do tej pory wiedziałam o Szczecinie, ale na szczęście Ty tak pięknie i ciekawie o nim piszesz, że niedługo nadrobię wszystkie braki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiałam oglądać filmy w STARYM KINIE :) Ciekawa historia, tego filmu chyba nie pamiętam?
    Dekoracje cudne!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z wielką przyjemnością przeczytałam Twój wpis. Ogromnie lubię przedwojenne kino, jego niepowtarzalny urok i wdzięk. Ma klasę, której dzisiejszemu najczęściej brakuje. Nieczęsto oglądam stare filmy, ale jak mi się to zdarzy, to nie żałuję. "Stare Kino" pamiętam, oglądałam :)
    Piękne szczecińskie kamienice wpadły mi w oko latem, gdy przemknęłam jak wicher ;) przez Twoje urokliwe miasto. Lubię tego rodzaju architekturę.
    I dziękuję Holly za spotkanie z barwną jesienią :) Śliczne zdjęcia.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajny post! Wychowałam się za granicą i niezbyt wiele wiem o polskim starym kinie...ale dzięki twojemu postowi trochę zaczerpnęłam informacji! Wydaję się takie magiczne niepowtarzalne... szkoda że większości filmów już nie da się oglądać online. Piękne fotografie!
    Pozdrawiam Cię cieplutko! W wolnej chwili zapraszam Cię również do siebie:
    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  21. Wstyd się przyznać, ale ze starego kina niewiele filmów widziałam. Po przeczytaniu Twoich słów, koniecznie muszę to zmienić. Aktorki zawsze wyglądały w filmach elegancko, poruszały się kobieco i nienagannie mówiły. Dziękuję Ci za ten wpis :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dekoracje piekne - ja bardzo lubię wrzosy :) są takie piękne. I dynki sa świetne !

    OdpowiedzUsuń
  23. Ty to masz głowę !!! Tylu ciekawych informacji dowiedziałam się z tego wpisu !!! Też bardzo lubię ten smutny i piękny film "Wrzos". Nie wiedziałam jednak, że odtwórczyni głównej roli jest związana ze Szczecinem.W ogóle mało wiem... A Szczecina nie znam tak naprawdę wcale, bo zawsze szybko, tylko - na chwilę, na zebranie, do poradni, itp. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak się cieszę, że znasz ten film. Okazuje się, że jesteś w znacznej mniejszości. A mnie się wydawało, że to były popularne filmy. No, ale jako ludzie mamy odmienne gusta. Wiadomo. Ja też Koszalin znam jako tako, okolice hoteli w których nocuję, ulubiona galeria handlowa, ulubiona jadłodajnia i hurtownia papiernicza :-)

      Usuń
  24. Lubię oglądać stare filmy. Jednak tego filmu nie oglądałam. Dziękuję, że przybliżyłaś mi postać aktorki.
    Cały post pięknie przygotowałaś. Postaram się obejrzeć film.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj nie pamiętam czy widziałam ten film ale pamiętam, że bardzo lubiłam oglądać z rodzicami niedzielne "Stare kino" i westerny ;).

    Szkoda, że takich filmów już nie puszczają ... Ciekawe jak odebrałaby dzisiejsza młodzież ...

    Chętnie poczytałam Twoje ciekawostki :).

    Ależ u Ciebie wrzosowo :).

    OdpowiedzUsuń
  26. Oglądałam film, czytałam książkę, jak wiele innych Rodziewiczówny bo ją bardzo lubię. Cieszę się, że się dowiedziałam u Ciebie więcej o Engelównie.
    Wrzosy kupuję jesienią w doniczkach, stawiam w pokojach i nie podlewam. Zasuszają się pięknie i mam je do wiosny takie, jak kupiłam. Spróbuj tej metody!
    A Mikołajowa paczuszka doszła do Kasi z retroblue i od niej do mnie też już przyleciała, możesz nas odznaczyć:-) Szczegóły w Mikołajowym poście będą:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Stare Kino-uwielbiam. Czolowke do programu, moge zaspiewac natychmiast:)
    Dzieki za reportaz:)
    Aha, no wlasnie., tak jak pisala Basia, jestesmy juz wzajemnie obdarowane:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pamiętam film "Wrzos" i "stare kino" i kiedy czytałam Twoje przemyślenia wrócił klimat tamtych lat i wróciły wspomnienia kiedy siadaliśmy całą rodziną w niedzielę, aby obejrzeć jakiś stary film. Wspaniale piszesz i piękne są twoje zdjęcia takie nostalgiczne i nie wiedziałam że Stanisława Engelówna mieszkała w naszym mieście chyba muszę częściej ruszyć w miasto. Właśnie kupiłam wrzosy do domu i zaczęłam przeglądać Twoje ubiegłoroczne jesienne dekoracje. Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!!! Cieszę się bardzo, że zajrzałaś. Dawno Cię nie było Iwonko :-) W tym roku ciężko mi się zmusić do jesiennych dekoracji, bo jest piękna pogoda, a na balkonie wciąż kwitną pelargonie. Jest całe mnóstwo fajnych miejsc w naszym mieście. Zamierzam wkrótce założyć konto na fb i je pokazywać. Zaglądaj więc do mnie:-) Ja jestem pod wrażeniem metamorfozy Waszej kuchni. Wynajęłabym Cię chętnie z małżonkiem do remontu mojej :-)

      Usuń
  29. Zaglądam do ciebie dość często choć nie zawsze piszę komentarz, bo nie chciałam abyś czuła się zobowiązana do rewanżu u mojej Justynki. I dziękuję za komplement dotyczący kuchni i za wszystkie Twoje komentarze. A jeśli chodzi o nasze miasto to kiedyś fascynowała mnie historia miasta i wszystkie legendy i tajemnice z nią związane. Wspaniały pomysł z tym kontem na fb, może to czas, abym w końcu też założyła sobie konto, ale ja laik internetowo-komputerowy...nie wiem czy dałabym radę:)Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze to dla mnie frajda, że ktoś mnie czyta i trochę lubi :-) Do Twojej córki zaglądam, bo ma fajne pomysły i mam ją w ulubionych. Dzięki Tobie mogłam na nią trafić. Ja też nie jestem zbyt biegła w komputerowych sztuczkach, ale próbuję.

      Usuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger