Urlop, Markiza Angelika i starocie, czyli wakacyjny miszmasz

Ogłaszam wszem, wobec i każdemu z osobna,
że rozpoczęłam mój urlop.
Wymarzone, wyczekane trzy tygodnie laby !
Od razu uprzedzam pytanie, 
nie mam żadnych planów,
ani Maroko, ani Seszele czy inna tam Hiszpania.
Pełny spontaniczny relaks.
Niczego nie planuję i jeśli gdzieś wyjadę, to będzie to 100 % last minute, nawet jeśli to będzie chodziło o Pacanów, czy Kozią Wólkę.
Przestałam snuć plany już jakiś czas temu i lepiej mi się żyje.
Będą spacery, malowanie odłożonych mebelków i czytanie aż do świtu.
Łącznie z zakupionymi ostatnio książkami i tymi przyniesionymi z trzech bibliotek, będzie tego ze 20 sztuk.
To się nazywa "jazda bez trzymanki"
:-)
Podjęłam postanowienie, że każdy dzień wykorzystam na przyjemności i miłe doznania. Na pewno więc dużo będzie się działo i będę zaglądać do Was często.

Jeżeli chodzi o wakacyjne, letnie klimaty, to polecam Wam na jutrzejszy wieczór stuprocentowe romansidło.
TVP 1 o godz. 20.25 nadaje francuski film kostiumowy "Markiza Angelika".
Obraz mocno trąci już "myszką", bo to produkcja z 1964 roku, ale dla tych, co lubią stare czasy, stare wnętrza, stare kostiumy i rzewne historie miłosne, to milusi sposób na spędzenie dwóch godzin.
Do tego piękna, ujmująca aktorka Michele Mercier.
Ja ten film, a właściwie całą serię widziałam dość dawno. 
 


Później trafiłam na powieść 
( 13 tomów), na podstawie której powstał film. Tak dobrze napisanego "tasiemca", to chyba już potem nie czytałam. 
Historia miłosna jest tu właściwie tłem do ukazania złożoności czasów, w którym przyszło żyć bohaterom. 
Tu znajdziecie wszystko: przepych Wersalu, żebraków z Cmentarza Niewiniątek, piratów, sułtański harem, zapach czekolady, wojny religijne czy kolonizację Ameryki, a do tego 
wielką, wielką miłość.
Obejrzyjcie i koniecznie przeczytajcie.



Aby miło i pożytecznie wykorzystać dzisiejszy dzień odwiedziłam moją ulubioną giełdę staroci i byłam na zamykającym sezon spektaklu w teatrze. Sztuka zabawna, czas przyjemnie spędzony, a do tego poprzedzony "wstępniakiem" z moją koleżanką w kafejce.
Na starociach w oko wpadło mi kilka fajnych przedmiotów: cudownie odrapana lampa naftowa, krzesło w miętowym kolorze, które wymagało tylko wymiany tapicerki i szafka do powieszenia na ścianę.
Kiedy już ręce wyciągały się mimowolnie po te cudeńka, rozsądek podpowiedział, że ja nie mam już gdzie tego gromadzić.
Aby nie wyjść zupełnie z pustymi rękami, kupiłam sobie trzy małe, srebrne łyżeczki. W sam raz do małej torebki :-).



A Wy, kiedy i gdzie zamierzacie spędzić urlop?

27 komentarzy:

  1. Jesli wakacje, to tylko z ksiazka.
    Pamietam lato u babci, przez okno slychac spiew kosa, niesie sie zapach roz, ja smacznie ulozona na tapczaniku czytam Akademie Pana Kleksa.
    A nad morzem, podczas goracego lata i zejsciu z plazy, Bahdaja. To byly czasy. To byly ksiazki:)
    Piewkne te lyzeczki, ale lampa naftowa bym wziela;) Serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja uwielbiam takie wspomnienia. Lampy nie wzięłam, bo mam przyobiecaną, gdzieś na razie zagubioną w garażu. Natomiast to krzesło ciągle chodzi mi po głowie.

      Usuń
  2. Wspaniale zapowiada się Twój urlop. Relaks, odpoczynek i robienie tego, co serce dyktuje. Super :))
    Sagę o Angelice czytałam, jednak w swojej domowej biblioteczce nie mam jej, niestety .
    Łyżeczki śliczne, fajny łup:) Na większe skarby nie ma miejsca w domu, to taka perełka się trafi :)
    Pozdrawia cieplutko i życzę pięknego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Piękna Werando! Ja swoją kolekcję mam z dawnych czasów klubu Świata Książki. Widziałam dość niedawno, gdzieś w markecie broszurowe wydanie. Moje książki mają twarde okładki i ładną kolorystykę, niestety trzymam je na półce w nasłonecznionym pokoju i trochę mi grzbiety wyblakły, ale i tak wydaje mi się, że stanowią ładną ozdobę.
      Urlop należy spędzać po swojemu, tak uważam. Wystarczająco jest obowiązków i przymusów w ciągu roku, dlatego cieszę jak dziecko. Pozdrawiam serdecznie i wpadaj częściej.

      Usuń
  3. Uwielbiałam serial o Angelice, a czy oglądałaś najnowszą współczesna wersję? Jest też fajny trwa chyba 3 godziny...ale nie wiedziałam,że jest wydana książka....bardzo sympatycznie u Ciebie i też zostaje tu na dłużej, pozdrawiam:)Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że do mnie wpadłaś. A jak się cieszę, że trafiłam w Twój gust. Gdzieś widziałam zwiastun tej nowej wersji i później straciłam ją z oczu. Dziękuję za przypomnienie. Obejrzę na pewno, bo lubię tę postać. Odważna, o poglądach prześcigających epokę, w której żyje. Uwielbiam takie bohaterki. Zbierałam tomy Angeliki, kiedy Świat Książki prężnie działał na rynku. Pozdrawiam i do miłego, wkrótce.

      Usuń
  4. Dolce far niente - bardzo dobry wybór ;) Brzmi kusząco, ciepło, fajnie. Jestem za i niniejszym czynię postanowienia, że ja też niedługo! :) Szczerze mówiąc mnie także tak najlepiej się odpoczywa (na Seszelach i takich tam nie byłam, ale przez Pacanów kiedyś przejeżdżałam - słabo pamiętam, ale na pewno mnie nie odrzuciło ;))
    Z Angeliką kojarzą mi się jedynie piraci i zakaz oglądania filmu, bo "nie dla dzieci", ale kusisz tym wakacyjnym angelikowym klimatem, oj kusisz :) Taką łyżeczkę to bym Ci buchnęła nie patrząc na morale, bo piękna nad podziw, a po co Ci trzy? ;))))) Żartuję Holly w lekko szalony sposób, ale mnie też potrzeba dolce far niente na gwałt! :)
    Miłego malowania mebelków (miętowe krzesełko przemyśl jeszcze raz), czytania do upadłego, spacerowania itp., czyli pięknego czasu odpoczywania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale trafiłaś z tym włoskim. Właśnie zaczęłam czytać książkę, której akcja dzieje się we Florencji. Może warto do tego Pacanowa jednak pojechać ? Szczególnie, że tam jest wyjątkowo bajkowo. A każdy dorosły był kiedyś dzieckiem przecież. Znam takich, co do dziś nie wyrośli :-) Film, a właściwie seria to skrót tego, co się tam na prawdę dzieje i jest skoncentrowany głównie na wątku miłosnym. A Piraci ? W końcu i Joffrey został postrachem mórz i oceanów, bo co biedaczek miał robić.kiedy musiał zmienić tożsamość. To dzisiaj wydaje się zabawne, że kiedyś rodzice kazali zamykać oczy na widok sceny pocałunku, czy nie daj boże łóżkowej w filmie. A za łyżeczką, mogę się dla Ciebie rozejrzeć, jeśli lubisz takie rzeczy.Ściskam.

      Usuń
    2. Lubię piękne, stare drobiazgi z duszą i dlatego z zamkniętymi oczami mijam Koło - targ staroci, co w moim wypadku jest już heroizmem, bo mijam często (tędy najszybciej mi do centrum). Cóż robić, skoro mi pewne wydawnictwo zwleka od kilku miesięcy z wypłatą honorarium - nieeleganckie, wiem i dlatego kolejne książki już nie do nich wysyłałam.
      Za mną ostatnio "chodzi" nieduża lampa z jakimiś kryształowymi łzami czy czymś w tym stylu. Czeka na nią miejsce na konsoli... Ech...

      Usuń
  5. Kiedyś czytałam po pięć książek tygodniowo uwielbiam Mastertona i Kinga. Sagę o ludziach lodu przeczytałam z cztery razy. Za słodkimi romansidłami nie przepadam. Wolę lekką obyczajówkę ;) Teraz moja córcia raczkuje i wszędzie jej pełno ;) Na czytanie ani oglądanie tv nie pozostaje mi czasu bo dzidzia domaga się jeszcze piersi i stałego towarzystwa. Pragnę urlopu, małego wypadu ale niestety na razie nie jest mi to dane . Pozdrawiam gorąco i życzę udanego wypoczynku ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam Kinga! Dla mnie to absolutny Mistrz nad Mistrze.

      Usuń
  6. Ach te łyżeczki są przepiękne:) na tej koronce prezentuja się znakomicie:)
    A ksiazki uwielbiam:) Teraz w czasie wakacji to chyba nadrobię zaległości za wszystkie czasy:)
    moc letnich uścisków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szydełkowe serwetki, nieliczne pamiątki w rodzinnego domu.

      Usuń
  7. Żadnej z pozycji jeszcze nie widziałam, ale zaciekawiłaś mnie:) Na wakacje kilka pozycji literatury uzbierałam, mam zamiar przeczytać :) śliczne łyżeczki wyszperałaś. Ilekroć jestem na starociach takich cudeniek nie dostrzegam, a szkoda:(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zawsze coś kupuję, czasem wychodzę z pustymi rękami. Ale jak coś się trafi, to cieszę się jak dziecko.

      Usuń
  8. W taki razie życzę udanego, zaczytanego urlopu:-)
    Filmu o Angelice nie widziałam, jeśli uda mi się przejąć pilota (co nie jest takie proste) to może go obejrzę:-)
    Nie wiem czy Cię nie zdenerwuję gdy napiszę, że ja mam dwa miesiące wolnego (co prawda po drodze jeszcze jeden egzamin) i również zamierzam spędzić je z książką.
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj denerwujesz, denerwujesz. Często ostatnio myślę o mojej niezrealizowanej karierze polonistki.

      Usuń
  9. Życzę udanego wypoczynku :) a łyżeczki są śliczne :) pozdraiwam

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie że już możesz cieszyć się wolnością, lubię taki luz bez zegarka:)
    Ja jeszcze muszę poczeka trochę ale może będzie cieplej:).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już zrobiło się gorąco. Jak Ty zaczniesz swój urlop, to ja pewnie skończę. Każdemu coś miłego :-)

      Usuń
  11. Jak ja Cię rozumiem :))
    Nie ma parcia na aktywność - niech czas leci leniwie....
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Latem u nas jest tak pięknie, że staram się nie wyjeżdżać, chyba żeby.....
    Serial o Angelice też miło wspominam i lubiłam to kiedyś oglądać, a łyżeczki piękne...też bym kupiła.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała domek z ogródkiem, też bym o wojażach za bardzo nie myślała. Może kiedyś...

      Usuń
  13. Angelika to był kiedyś hit!!!!
    A nabytek piękny, lubię takie rzeczy z odzysku. Cieplutko pozdrawiam i wcale się nie gniewam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrozumiałość :-) Ściskam serdecznie.

      Usuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger