Zaczarowana Kraina Dzieciństwa

Lubię luty. Z różnych powodów, bardzo osobistych i emocjonalnych. Najbardziej lubię go za to, że wg kalendarza to jeszcze zima, ale powietrze jest już bardziej przejrzyste, słońce świeci wysoko, dzień jest znacznie dłuższy i do życia budzi się przyroda.

Kilka lat temu, po stracie Najbliższych, napisałam pewien tekst, który nic nie stracił na aktualności i co roku nabiera tego samego, magicznego znaczenia. 
To jedno z niewielu miejsc, wspomnień i rzeczy stałych w moim życiu. Coś, co podtrzymuje moje mocno zachwiane poczucie bezpieczeństwa i stabilności. TO się w moim życiu nie zmieniło i dlatego nadal udaje mi się pozostać tą dziewczynką sprzed lat.

" Każdy powinien mieć miejsce, do którego chce wracać. Które kojarzy mu się z tym, co najmilsze w  życiu dorosłego człowieka - dzieciństwem. 
Bo choćby było ono najgorsze, kiedy się je przeżywało, z perspektywy odległego czasu, pamięta się je inaczej. Tyle nas po drodze dorosłego życia dotyka, że tamte złe wspomnienia zacierają się w pamięci, a zostaje to co najbliższe sercu. I tak powinno być. Inaczej grozi to nieszczęśliwym losem. Ciągłe rozdrapywanie ran i wracanie do tego, co dawno już na nami, nie pozwala zrobić kroku naprzód.
     Kiedy byłam mała, często na spacery zabierał mnie Dziadek. Aby dotrzymać mu kroku musiałam mocno wyciągać moje krótkie nogi. Dzięki temu jestem dziś samodzielna i silna. A ponadto mam do czego wracać, kiedy złe myśli przychodzą w odwiedziny. W lesie za miastem, pomiędzy rzeką, urokliwym cmentarzem i grodziskiem znajduje się kawałek ziemi usłany tysiącem przebiśniegów. Kawałek ziemi, który jest dla mnie dowodem na boskie istnienie. Bo coś równie doskonałego i  prostego zarazem w swojej formie musi mieć niezwyczajne pochodzenie. Spokój i harmonia tego miejsca działa na mnie magicznie. Nie zawsze jest ono takie samo, kiedy się tam wybieram. Tak jak ostatnim razem, kiedy to psotna aura zasypała je śniegiem i ukryła magię pod puchową pierzynką. Tylko pojedyncze kwiaty wskazywały mi drogę na moją polanę. 
Zawsze jednak mogę zamknąć oczy... i już tam jestem.
     Każdy powinien mieć takie miejsce."


2013 rok
 


 2014 rok


2015 rok







3 komentarze:

  1. Wracam tam zawsze, kiedy mi źle w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strata pozostawia po sobie tak strasznie puste, osamotnione miejsce. Już na zawsze. Wiem, że czas nie leczy ran, pozwala jedynie na to, by uczyć się z nimi żyć. Takie są moje doświadczenia.
    A Twoje magiczne miejsce jest przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger