Album świąteczny

Album świąteczny


Ostatnio pisałam o moim minimalistycznym podejściu do
dekoracji adwentowych  

i to się nie zmieni również w stosunku do tych świątecznych.
Zaplanowałam sobie, że ograniczę ilość wystawionych bibelotów, choćby z uwagi na brak miejsca na nie.
Do tej pory, co roku kupowałam coś nowego i efekt jest taki, że pełne pudła stoją w piwnicy, żeby ich wnętrze ujrzało światło dzienne tylko raz w roku.
Już w ten weekend planuję ich przegląd i solidną rotację. Na pewno pochwalę się efektami.

Tymczasem... Jeśli chodzi o moje papierowe hobby, to jeszcze nie umiem podejść do niego minimalistycznie. Podobają mi się materiały i dodatki bogato zdobione. Zawsze się więc na coś skuszę. 

album swiateczny-album na zdjecia handmade


I takim sposobem powstał świąteczny album wypełniony papierami o urzekającej kolorystyce motywach.





 Usprawiedliwiam się tym, że ma on komuś sprawiać radość i stanowić oprawę pięknych chwil.



A u Was dekoracje świąteczne już poczynione?







Adwentowy wieniec i kalendarz

Adwentowy wieniec i kalendarz


Dziś jest szczególny dzień.

Rozpoczynamy okres oczekiwania na najpiękniejszy wieczór w roku.
Tradycyjnie kultywujemy ten czas przygotowując wieńce i kalendarze adwentowe.

Ja w tym roku mam szczególne przemyślenia związane ze swoim życiem i otoczeniem.
Remont, który przeprowadziłam kilka miesięcy domu uświadomił mi po pierwsze, że posiadam ogrom rzeczy, a po drugie, że nie są mi one wcale potrzebne, bo wciąż siedzą schowane w pudłach.
Pojawiła się też potrzeba uporządkowania mojego duchowego wnętrza i otoczenia wokół mnie. Dlatego coraz częściej skłaniam się ku minimalnym formom i ograniczeniu stanu posiadania.



swiecznik adwentowy, swiecznik madam stolz

Mój wieniec adwentowy, a raczej świecznik, w tym roku przybrał najprostszą formę z możliwych.
Skupiam się na prostocie i rozmyślaniu.


Dla porównania mój świecznik i kalendarz adwentowy z ubiegłego roku.
swiecznik adwentowy, ozdoba adwentowa

kalendarz adwentowy


Natomiast z kalendarzem adwentowym zaczęłam mieć pewien problem.
Moja córka jest już tak duża, że dziecięca, kolorowa forma nie wchodzi w ogóle w rachubę. Do tego idea nagradzania słodyczami czy zabawkami, w oczekiwaniu na magiczny wieczór, będący przecież największą nagrodą, wydaje mi się mało sensowna.

Życie postawiło mnie niedawno w dość trudnej, szczególnej sytuacji, która czyni te nadchodzące święta, wyjątkowo mocno ukierunkowane w stronę drugiego człowieka. Tego potrzebującego, któremu w życiu się nie udało.
I przy okazji tych zbliżających się świąt, jest okazja działać właśnie w tym kierunku.
Dlatego mój tegoroczny kalendarz adwentowy będzie szczególny. Prosty, blisko mnie i pełen dobrych słów obranego przeze mnie patrona tego okresu - św. Alberta.



 

Życząc Wam dobrych duchowych i ludzkich przeżyć
na ten Adwent, zostawiam Was z moją dzisiejszą refleksją.


"Im więcej kto opuszczony,
z tym większą miłością służyć mu trzeba,
bo samego Pana Jezusa w osobie tego ubogiego ratujemy"
Jak zrobić prosty album na zdjęcia - grudniownik

Jak zrobić prosty album na zdjęcia - grudniownik


Dziś zaprezentuję Wam obiecany w poprzednim poście, tegoroczny album na grudniowe wspomnienia, czyli grudniownik.


Odbiega on formą od dwóch poprzednich zaprezentowanych przeze mnie w poście:

Grudniownik, album na świąteczne wspomnienia.


Ten został wykonany na bazie do art journala, czyli w specjalnym notesie, w którym można malować,  rysować czy wklejać kompozycje z drobnych przedmiotów, jak np. pokazywałam Wam w postach o moich artystycznych poczynaniach:

Art journal,
Artystyczny nieład 


Baza ta ma sztywną okładkę, a karty są z wytrzymałego papieru. Bardzo dobrze zniosły malowanie po nich. Białe maźnięcia na okładce grudniownika i stronach wykonałam białym gesso, ale z powodzeniem można użyć każdej innej farby. 



grudniownik, album grudniowy

grudniownik album grudniowy

gruniownik album grudniowy

grudniownik album grudniowy
 
Dodatki zostały dobrane w stonowanej kolorystyce, bo takie było założenie mojego projektu. Dominuje biel, czerwień i miętowy odcień zieleni.
grudniownik album grudniowy na zdjęcia
Baza do art journala posiada 10 kart, czyli 20 stron. Aby uzyskać 24 strony na wpisy, wkleiłam dwie koperty. I tak powstało też miejsce - schowek, na dodatkowe zdjęcia lub notatki.

grudniownik - album- grudniowy- jak zrobic- art journal

grudniownik-albumgrudniowy-jak-zrobic-album-na-zdjecia

jak-zrobic-album-grudniowy-grudniownik-artjournal


Puste przestrzenie na kartkach zapełnią się  upływem czasu zapisami, zdjęciami i innymi ozdobami.

grudniownik-albumgrudniowy-artjournal

albumgrudniowy-grudniownik-artjournal


 


Tył okładki został również udekorowany - świąteczną sentencją.



Mam nadzieję, że moja propozycja grudniowego albumu Wam się podoba i może zachęcę kogoś do stworzenia sobie takiej pamiątki grudniowych przygotowań do świąt. 
Grudniownik, album na świąteczne wspomnienia

Grudniownik, album na świąteczne wspomnienia


Wizja nadchodzącego grudnia natchnęła mnie do podjęcia tematu grudniownika.
Tym, którzy z tym pojęciem się jeszcze nie zetknęli wyjaśniam, że chodzi o album, w którym zbiera się wspomnienia z przygotowań do świąt.
Z zasady liczy on sobie 24 karty do zapisywania wydarzeń, spotkań, których przed świętami przecież nie brakuje. Wigilie w pracy, przedszkolu, jarmarki świąteczne, pieczenie pierniczków, przygotowywanie ozdób, to tylko przykłady chwil, które można zapisać, sfotografować czy narysować. 

 

Taki album przybiera różne formy, w zależności od możliwości, chęci i czasu. W ubiegłym roku wykonałam dwa grudniowniki.


I. Jednym z nich był 

klasyczny album na tekturowej bazie,

wypełniony papierami i koronkami.
 
grudniownik vntage



II. Kolejny wykonany został w technice tzw. 

Project Life.

W specjalnym albumie z foliowymi kieszonkami umieszcza się zdjęcia i dedykowane karty. To jest dość droga technika ze względu na koszt albumu i koszulek. 
Ja do swojego wykorzystałam kupiony na wyprzedaży album do zdjęć 10 x15 cm. Okładka była poza tematem, wiec pomalowałam ją farbą kredową i ozdobiłam. Niestety, nie polubiłam się za bardzo z tą techniką i album nie został ukończony.

grudniownik album project life


III. W tym roku, po przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że nie będę narzucała sobie wymagającej formy, bo go nie ukończę, jak znam życie.
Mam przecież jeszcze wiele pomysłów na inne prace. 
Dlatego stawiam na maksymalnie prostą formę. Wykorzystam w tym celu jakiś zeszyt, których mam pokaźną kolekcję. Musi mieć kartki o bardzo dobrej jakości, żeby utrzymał dodatki. Będą to naklejki, taśmy washi tape, pisaki i zakreślacze, drobne cekiny i inne małe elementy. 
Kolory na jakie stawiam tym razem to biel, czerwień i oczywiście ulubiona mięta.



W następnym poście na pewno pokażę już Wam jego pełną wersję.

 
Kartki świąteczne jak zrobić samemu

Kartki świąteczne jak zrobić samemu


Kiedy w październiku ogłaszałam moje

świąteczne wyzwanie,

odezwały się głosy, że to jeszcze za wcześnie, że przesada...
Nim się dobrze rozejrzałam, jest już końcówka listopada.
To niewiarygodne jak ten czas leci. 

We własnym tempie, w miłej atmosferze, działa moja grupa na facebooku. Zapisało się do niej ponad 100 osób. Jest to dla mnie bardzo miłe doświadczenie i możliwość bliższego obcowania z kreatywnymi dziewczynami. 

Moja pierwsza kartka świąteczna powstała jako inspiracja na mini wyzwanie ogłoszone przeze mnie w grupie.


kartka świąteczna, kartka bożonarodzeniowa, kartka religijna




W jego ramach miała powstać kartka z motywem religijnym
I takie karteczki dziewczyny zrobiły, choć atmosfera jeszcze nie taka, obowiązków sporo...
Ogromnie mnie to cieszy, bo dla mnie to duża satysfakcja, że mogę kogoś motywować i zarażać swoją pasją.
Szczególnie chciałabym podziękować Marioli z bloga Mysia norka, która podjęła wyzwanie i stworzyła swoje pierwsze kartki.




Pomyślałam, że może  ktoś z Was chciałby też spróbować swoich sił w robieniu kartek świątecznych, więc parę rad mu się przyda.

Kartki świąteczne, jak zrobić samemu.

1. Najbardziej popularne i stosowane przeze mnie formaty kartek to 15x15 cm oraz pionowa 21x15 cm. Jeśli kupujecie bazy w zestawach z kopertami, to jest łatwiej. Jeśli jednak robicie je same, to polecam dostosować ich rozmiar do kopert, pudełek czy torebeczek, które posiadacie i w które będziecie je pakować.
Do stworzenia własnej bazy nada się świetnie blok techniczny, tekturki np. z okładek zeszytów, czy jeśli ktoś posiada stosowne rozmiarem resztki papieru scrapowego. Scraobooking jak większość hobby, jest dość kosztowny, dlatego zawsze szukam tańszych rozwiązań. 
Ostatnio w Empiku nabyłam  blok techniczny o gramaturze 250g/m2 za 3,69 zł. i blok papierów kolorowych w tonacji niebieskiej (były też inne kolory) 20 kartek za 7,99 zł
Właśnie z nich powstały bazy do moich kartek.

 

2. Ważną kwestią jest kompozycja. To decyduje o wrażeniu na pierwszy rzut oka, czy kartka nam się spodoba. Podstawą kompozycji jest element centralny, zwykle największy ( ale uwaga nie zawsze musi być na środku kartki. Wokół niego tworzymy kompozycję z mniejszych elementów.
Lubię stosować w kompozycji warstwy. To dodaje kartce szyku i wrażenia trójwymiarowości. Polega to na klejeniu na sobie kilku warstw papieru, zwykle o 0,5 cm mniejszych od poprzedniej. Do tego używam specjalnych piankowych taśm dystansujących. Możecie użyć do tego kawałka tektury z kartonu. Na kartce świątecznej poniżej, widać szparę pomiędzy papierem naklejonym na bazę a tym w kratkę powyżej. 
Nie doklejam też dokładnie i na płasko dodatków, szczególnie kwiatków. Podniesione płatki poinsecji, dodają kartce lekkości.


Kwiatek został wycięty ręcznie z wydrukowanego wzoru z netu, na zwykłym papierze do ksero. Trzy warstwy nakleiłam środkami na siebie, brzegi pomalowałam złotym pisakiem. Jak widzicie, nie trzeba mieć maszynki do wycinania wzorów, żeby zrobić coś fajnego.  

Mam nadzieję, że moje drobne rady przydadzą się komuś w jego początkach z kartkowaniem. Może dla kogoś to będzie impuls, żeby spróbować swoich sił w tym temacie.

I oczywiście nadal serdecznie zapraszam chętnych do

mojej kreatywnej grupy na facebooku.

Artystyczny nieład

Artystyczny nieład


Kiedy pokazałam mój pierwszy wpis do  

art journala

mojemu domowemu recenzentowi usłyszałam, że panuje w nim ... nieład. 
Nie ma w nim proporcji, harmonii i porządku. Że odzwierciedla on stan mojego umysłu :-)
I to akurat w tym przypadku, był komplement. Bo chyba w sztuce chodzi o ten indywidualny wyraz i  emocje przekazywane przez twórcę.
Użyłam tu porównania na wyrost, bo przecież artystką nie jestem, choć od dawna aspiruję w marzeniach do tego grona. 

W formie artjournalowej odnalazłam ujście, na razie dość ostrożne i jeszcze niewprawne, swoich myśli, marzeń i emocji. 
Tak bardzo spodobała mi się ta forma, że w krótkim czasie powstał kolejny wpis do art journala
  art journal, dziennik artystyczny, wpis do art jornala

Tym razem uwieczniłam w nim swoje małe osobiste święto, dzień imienin. Kolorystyka i motyw kwiatowy stanowiący tło są  symbolicznie związane z łacińską wersją mojego imienia.

 
Zasuszone kwiaty pochodzą z bukietu od najbliższych, a motyw kartek z książki wskazuje na moją pasję do czytania.


Tak w ogóle, to uważam, że ta forma jest idealna do założenia sobie zielnika. I na pewno jeszcze ten pomysł rozwinę.
Mój art journal zyskał również okładkę.



I nie brakuje na niej moich osobistych życiowych symboli.
Ciekawa jestem czy jesteście je w stanie odczytać.
Zapraszam do kreatywnej zabawy!
Art journal

Art journal


Chyba już przyzwyczaiłam Was do tego, że moje hobby ewoluuje w szaleńczym tempie :-) Ja to składam na karb mojego niespokojnego ducha i nieumiejętności skupiania uwagi przez dłuższy czas na jednym bodźcu.

Art journalingiem zainteresowałam się dość dawno, kiedy zaczęłam zagłębiać się w różne papierowe techniki. Obserwowałam piękne prace innych dziewczyn i planowałam, że kiedyś tego spróbuję. 
Myślę, że to naturalna konsekwencja tego, że prowadzę planer, kóry zamienia się naprzemiennie w zeszyt do 

handletteringu

bullet journal


Właściwie wszystko jest do siebie podobne i pokrewne. Bullet journaling i art journaling dzieli tak na prawdę cieńka granica, bo przecież prezentowałam Wam ostatnio mój 

artystyczny jesienny obrazek,

który został wykonany właśnie w bullet journalu, przeznaczonym przecież do planowania.


Czym zatem jest ów art journal? Tłumacząc dosłownie chodzi o dziennik artystyczny
Jest to rodzaj pamiętnika, w kórym wspomnienia utrwalamy za pomocą obrazu. Wykorzystując do tego większy zakres materiałów, niż ma to miejsce w bullet journalu. Tam z reguły wkorzystuje się kolorowe długopisy, mazaki, zakreślacze, czy też kredki, które ja użyłam w swoim.

Natomiast dziennik artystyczny przypomina obraz. Malujemy więc farbami, pastami strukturalnymi i dekoracyjnymi. Przyklejamy wstążki, koronki, cekiny, drobne elementy drewniane czy metalowe. Tak na prawdę wszystko, co da się ujarzmić w tej formie.
Oczywiście potrzebna jest do tego odpowedniej grubości baza papierowa, która to wszystko udżwignie. Ale widziałam takie obrazki stworzone również na bazie starej książki.




Moje powstały w specjalnie dedykowanym do tego celu małym albumie.



Co obrazuje mój wpis w art journalu?
Uwieczniłam na nim pewien urokliwy spacer w parku i zebrane tam liście. A jego zwieńczeniem była kolacja w nowo odkrytej sympatycznej restauracji.







Podoba się Wam taka forma dokumentowania wspomnień?
Jesienne dekoracje

Jesienne dekoracje


Ja jak zwykle w temacie dekoracji sezonowych pozostaję w tyle. Moją uwagę pochłania wiele spraw, w które się zaangażowałam i nie zawsze te krótkoterminowe potrzeby dekoratorskie mają u mnie pierwszeństwo.

I tak jest właśnie z dekoracjami jesiennymi. Na Waszych blogach pełno jest dyń, jesiennych stroików i barw. Celowo w tym roku zrezygnowałam z dekoracji mieszkania dyniami baby boo, czyli białymi małymi skarbami jesieni. Bo przekonałam się w ubiegłym roku, że białe to one są tylko chwilę po przyniesieniu do domu. W ciepłym mieszkaniu szybko stają się żółtawe i rdzawe. A tak w ogóle, w rzeczywistości białe to one są tylko na zdjęciach, bo w realu mają raczej kremowe ubarwienie.

Tak więc w tym roku jesienne dekorowanie mieszkania zostało przeze mnie zbojkotowane. Tym bardziej, że ostatni czas spędzałam na działeczce i tam mogłam podziwiać na bieżąco eksplozję jesiennych barw.
Jednakże zatęskniłam za moim papierowym hobby i zabawą w wycinanie i klejenie. A pod wpływem spaceru w jesiennym parku, postanowiłam zmalować sobie liście. Tak powstała moja wersja pastelowej jesieni.



Szablony liści znalazłam w sieci, wydrukowałam, pokolorowałam je ołówkowymi kredkami oraz metalicznymi flamastrami i zawiesiłam na gałązce wierzby mandżurskiej, którą często wykorzystuję do dekoracji.

 


Tak mi się spodobała ta dziecięca zabawa, że stworzyłam sobie coś na kształt wpisu w artystycznym żurnalu. Wykorzystałam do tego mój planer ,
który jest kompilacją wszelkich moich pomysłów na notes, pamiętnik czy zapiśnik.


 
Rozkładówka jest mieszanką różnych technik: rysunku, malowania farbami akwarelowymi, wyklejania
i hand letteringu


 
I co sądzicie o moich pseudoartystycznych poczynaniach? :-)


Ogrodowe inspiracje

Ogrodowe inspiracje


Ostatnio wolny czas spędzam na działce. Korzystam z suchych i w miarę ciepłych dni. I choć obiecałam sobie, że nie będę szarżowała, to tak mi się spodobała fizyczna praca, że wycinam, koszę, wyrzucam i sadzę bez opamiętania.


Do gruntu trafiło około 100 różnych cebulek kwiatowych. I modlę się, żeby nie zjadły mi ich nornice.
Wiosną będę się cieszyć mnogością gatunków i zapachów. 
I gdybym miała jeszcze odrobinę czasu, to pewnie posadziłabym ich więcej. 
Rozmnożyłam lilie, wsadziłam do gruntu przekwitłą lawendę z doniczek. Traktuję to jako doświadczenie młodej ogrodniczki, więc jeśli będą jakieś efekty, to ucieszę się podwójnie.

Wymyśliłam sobie, że obdrapaną, stara altankę przeznaczoną kiedyś do rozbiórki, obsadzę malwami i łubinem. Tak w ogóle to prawie wszystkie kwiaty nadają się do przesadzenia, bo rosną na prawdę w przypadkowych miejscach, posadzone np. na środku trawnika. Boje się tylko przesadzania róż, bo kiedyś na to się porwałam i piękna róża zmarniała. 

Generalnie na działeczce są kwiaty, które kocham i kojarzące mi się z tradycyjnym ogródkiem.
Poza wspomnianymi malwami i łubinem jest całe morze piwonii i hortensji, piękne róże, floksy i konwalie. Czyli te kwiatki, które wszystkie lubimy fotografować i oglądać na zdjęciach.



Zmorą za to są stare drzewa, które trzeba będzie bardzo mocno przyciąć, bo owoców z nich niewiele, a liści za to mnogo.
Cieszę się bardzo, że mam to miejsce, gdzie mogę sobie pogrzebać w ziemi. Nie mam zamiaru tam uprawiać warzyw, ale zostawiam truskawki, maliny i winogrona. 
Na pewno w cieplejsze dni, to miejsce będzie konkurowało z moim zamiłowaniem do podróży małych i dużych, dlatego nie chcę uprawiać tam nic absorbującego. 


I już wyobrażam sobie jak będzie wyglądało to miejsce, kiedy spadnie śnieg i zamieni ponad metrowe bukszpany w choinki :-)

Życzę Wam przyjemnej reszty jesieni i zapraszam na wspólne 



Od listopada ostro ruszamy z tworzeniem.
 

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger