Naturalne kosmetyki DIY

Naturalne kosmetyki DIY


Kosmetyki bardzo lubię. Zarówno te do pielęgnacji, jak i do makijażu.
Są one w tej grupie produktów, na które wydaję najwięcej pieniędzy. Obok książek, materiałów do papierowego hobby i akcesoriów domowych. 

Przywożę je z podróży, zamawiam przez internet i kuszę się na promocje w stacjonarnych sklepach. 
A zapasy rosną :-)
Za to wzrastająca wciąż we mnie świadomość konsumencka i odwrót w stronę natury powodują, że chcę ograniczyć ilość chemii w swoim życiu. 
Nie oszukujmy się, wszystko to co zamknięte jest w opakowaniach, ma długi termin ważności i przechowywane może być poza lodówką, musi zawierać konserwanty. Nawet to, co ma na opakowaniu informację - produkt naturalny.
Metodą małych kroków i z rozsądkiem zmierzam w kierunku naturalnych kosmetyków, wytwarzanych metodą DIY.

Posiadanie małego ogródka mi w tym pomaga. 
Mogę bowiem zaopatrywać się w nim w różne rośliny. Jednym z takich kroków, jest suszenie kwiatów.
naturalny peeling z płatków róży, peeling do ciała handmade DIY

Od pewnego czasu zbieram je i suszę z myślą o praktycznym wykorzystaniu.

suszone róże , potpourri, naturalne kosmetyki


Odpowiednia chwila nadeszła, kiedy moja skóra po intensywnym opalaniu, domagała się wręcz wzmożonej pielęgnacji.

Oto moje propozycje na naturalne kosmetyki DIY:

1. Peeling różany. 

Składniki:

- szklanka białego bądź brązowego cukru lub soli morskiej,
- garść płatków róży ( suszone lub świeże),
- 1/2 szklanki dowolnego oleju lub oliwy ( ja dodałam olej 
  winogronowy),
- 1 łyżka płynnego miodu,
- ewentualnie dowolny olejek zapachowy, jeśli kwiaty nie są mocno pachnące.
 
peeling różany, peeling diy, peeling handmade

Do cukru dodajemy płatki kwiatów i pozostałe składniki. Masę rozcieramy palcami. 
Przygotowana ilość wystarczy na dwa razy. Przechowujemy maksymalnie dwa dni w lodówce.
Już podczas przygotowywania peelingu, poczujecie jego wyjątkowe działanie, bo dłonie pozostaną aksamitne. 
A podczas kąpieli w wannie, poczujecie się prawdziwie luksusowo :-)



2. Tonik do twarzy.

 

Składniki:

- 1 łyżka suszonych kwiatów lub płatków ( róża, lawenda, nagietek, rumianek),
- 1 szklanka wody destylowanej lub źródlanej,
- 1 łyżka soku z aloesu.

tonik do twarzy diy, tonik z aloesu, tonik z płatków róż

Kwiaty zalewamy zagotowaną wodą i pozostawiamy napar przez ok 20 minut, do naciągnięcia. 
Odcedzamy płatki i dodajemy sok z aloesu. Przelewamy do pojemnika, najlepiej z atomizerem i tonik gotowy.
Przechowujemy przez tydzień w lodówce.
Można używać go również do całego ciała, bo tej ilości raczej do twarzy nie zdążymy zużyć.
Aloes można wycisnąć z rośliny, jeśli ją posiadacie lub zastosować gotowy, tak jak ja.
holika holika, sok z aloesu


3. Maseczka do twarzy z awokado.

 

Składniki:
- 1/2 miąższu awokado,
- 1łyżka miodu, 
- 1 łyżeczka jogurtu greckiego lub innego gęstego,
- 1 łyżeczka zmielonych płatków owsianych.
  Maseczka z awokado, maseczka do twarzy DIY

Składniki łączymy w blenderze lub ręcznie, ucierając na papkę.
Dodajemy więcej płatków lub jogurtu, w zależności od uzyskanej konsystencji.  
Nakładamy na twarz, na co najmniej 10-15 minut. 
Można przyłożyć gazę lub chusteczkę higieniczną, żeby maseczka nie spływała.
Ale najlepiej położyć się, zrelaksować i poczuć jak dobroczynne składniki karmią naszą skórę.
Efekt Was zaskoczy :-)


Lubicie takie naturalne kosmetyki DIY ?
A może macie swoje własne receptury?







Agrest na zimę przepisy

Agrest na zimę przepisy


Agrest na równi z rabarbarem, to moje najbardziej ulubione letnie owoce.

przepis na rustykalną tartę z rabarbarem 

W moim rodzinnym ogródku rosło kilka krzaków tego kwaśnego owocu. Kojarzył mi się w dzieciństwie z przykrym, kłującym obowiązkiem jego obrywania :-)
Zawsze jednak gustowałam w kwaśnych owocach i jego smak jest jednym z moich ulubionych.
Agrest jest współcześnie zapomnianym owocem. Aby go nabyć, trzeba wybrać się na targ,
bo w sklepach go nie widuję. Nie spotkałam  go również w wersji mrożonej.
Od niedawna mam to szczęście, że pierwszy sezon mogę cieszyć się własnymi owocami z mojego ogródka. 
Zebrałam około 5 kilogramów owoców i szkoda było mi przeznaczyć je tylko na kompot, który na marginesie uwielbiam ja i moja córka.

Z wiekiem rozwijam się kulinarnie, więc postanowiłam troszkę poeksperymentować  z agrestem
Przedstawiam więc Wam przepisy na agrest znalezione w sieci, idealne na zimowy czas, kiedy brakuje nam letnich smaków.



1. Galaretka z agrestu.



galaretka z agrestu, agrest w słoiku, agrestowa galaretka

Do przepisu podeszłam dość nieufnie. Nie spodziewałam się, że bez użycia żelatyny uda się uzyskać konsystencję galaretki z samego owocu. Efekt mnie zaskoczył.
Uzyskana masa trzyma się twardo w słoiczku. Wykorzystam ją np. do naleśników czy nadziewania ciasteczek.

Składniki:
- 1 kg agrestu,
- 50 dag cukru.

Umyty, obrany z ogonków agrest gotować na małym ogniu z odrobiną wody przez 40 minut.
Przecedzić ze skórek i pestek przez sitko, dodać cukier i gotować kolejne 30 minut.
Gorącą masę wkładamy do słoiczków. 
Ja zawsze swoje przetwory dodatkowo pasteryzuję ok.10-15 minut.


2. Chutney z agrestu.

 

Tyle się nasłuchałam o nim w telewizyjnych programach kulinarnych, że postanowiłam go spróbować.

 

chutney z agrestu, wytrawny sos z agrestu, sos do mięs z agrestu

Chutney to indyjski sos z owoców, z dodatkiem orientalnych przypraw, dodawany np. do mięsa. 


Składniki:
- 250 gram agrestu,
- 1 mała cebula,
- 1łyżeczka papryki chili i imbiru,
- 1/2 łyżeczki kurkumy,
- szczypta mielonej kolendry i goździków,
- szczypta soli, 
- 120 gram cukru,
- 120 ml octu jabłkowego. 

Agrest wymieszać z przyprawami.
Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu 45 minut.
Zapakować do słoiczków. Odstawić na co najmniej 2 miesiące. W tym czasie sos się przegryza. 

 

3. Dżem agrestowy, a raczej mus agrestowy.


Z tym przepisem mam pewien problem. Od początku czułam, że coś jest nie tak. Szczególnie po przygotowaniu wcześniej galaretki, proporcje wydały mi się niewłaściwe.

W efekcie wychodzi produkt w postaci gęstego soku-musu.

Ale też pyszny. W sam raz do koktajlii i deserów oraz do herbaty.

 
mus z agrestu, sok z agrestu, sok agrestowy, mus agrestowy

Składniki:

- 1 kg agrestu,

- 2 łyżki soku z cytryny,

- 260 gram cukru,

- 1 łyżeczka kardamonu.

Agrest z dodatkiem wody (100 ml) gotować przez 10 minut. Zblendować. Dodać cukier, sok z cytryny i kardamon.

Gotować jeszcze 20 minut. 

 

 

4. Smoothie agrestowe.

 

Na koniec coś pysznie orzeźwiającego na letni deser, podwieczorek czy małe "conieco" :-) 

koktakl z agrestu, koktajl agrestowy, smoothie agrestowe, smoothie z agrestu

 Składniki:

- szklanka agrestu,

- 125 m jogurtu,

- łyżka soku z cytryny,

- 1 mały banan,

- cukier trzcinowy.

Składniki zmiksować.  


Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do kulinarnych eksperymentów z owocem, który nie jest zbyt popularny obecnie.

Może znajdzie się tu więcej agrestomaniaków :-)

 

 

Rustykalna -  wiejska tarta z rabarbarem

Rustykalna - wiejska tarta z rabarbarem


Wczesne lato kojarzy mi się z wakacjami na wsi. 
W dzieciństwie spędzałam je bowiem u mojej ulubionej cioci na wsi pod Łodzią. 
Wszystkie smaki i zapachy z tego okresu, pozostały ze mną do dzisiaj.
Szczególnie rabarbar, który na wsi, to rośnie akurat gdzie chce :-)
  

rustykalna tarta z rabarbarem, kruche z rabarbaem


Ja swój, do posadzenia na miejskiej działce, musiałam wyprosić od zaprzyjaźnionej ogrodniczki.  Inaczej byłabym skazana tylko na jego kupowanie.

A jego smak jest dla mnie wyjątkowy. Wiem, że są osoby, które  jego kwasowatości nie znoszą.
Ja jestem z tego pokolenia, które latem zajadało się rabarbarem maczanym w cukrze, gasiło pragnienie kompotem z jego udziałem i wyjadało go ostatniego okruszka ciasto drożdżowe  ze słodką kruszonką i jego kwaśnym  dodatkiem.
Kiedy więc tylko zaczyna się na niego sezon, na warsztat wchodzi kruche ciasto  z rabarbarowym nadzieniem.
Tym razem, ku pamięci wiejskich i beztroskich wakacji, postanowiłam wykonać rustykalną tartę z rabarbarem.
 
ciasto z rabarbarem
Ciasto jest proste, a przy tym efektowne i bardzo smaczne.

I co najfajniejsze - możecie wykonywać je przez cały rok, wykorzystując dowolne, ulubione owoce, 
a zimą skorzystać z mrożonek.

RUSTYKALNA TARTA Z RABARBAREM 


Składniki na ciasto:

-  1,5 szklanki mąki ( ja używam krupczatki),
-  150 gram masła,
-  3-4 łyżki cukru,
-  jajko,
-  szczypta soli.

Składniki na nadzienie:

-  500 gram rabarbaru,
-  3-4 łyżki cukru, można połączyć w dowolnych proporcjach z waniliowym,
2 łyżki mąki ziemniaczanej.

Przygotowanie:

Na stolnicy lub w misce mieszamy kolejno: mąkę, pokrojone w kawałeczki masło, cukier, sól, a na końcu jajko. 
Wyrabiamy gładkie ciasto. 
Owinięte w folię schładzamy pół godziny w lodówce (ja wrzucam do zamrażalnika).

Rabarbar pokrojony na małe kawałeczki, mieszamy z cukrami i mąką. Odstawiamy na czas chłodzenia ciasta.

Ciasto wałkujemy, najlepiej pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Pozostawiamy dolny papier i układamy ciasto w formie. 
Na środek wykładamy nadzienie (ja dodaję do niego często płatki migdałowe lub skórkę pomarańczową), zostawiając lekki odstęp   od brzegów. 
Za pomocą dolnego papieru i łopatki formujemy zawijane brzegi ciasta.
Pieczemy 30-40 minut w 200 stopniach.
Ja dodaję mniejszą ilość cukru do ciasta i nadzienia, bo po upieczeniu posypuję je obficie cukrem pudrem.
Aby podkreślić sielski, letni charakter deseru, posypałam tartę suszona lawendą :-) Polecam spróbować, bo smak jest oryginalny.

tarta z lawendą, ciasto z lawendą, tarta z rabarbarem

 
A jako dodatek, z pozostałego rabarbaru, przygotowujemy kompocik:-)

kompot z rabarbaru, letni kompot, co do picia na upaly


Lubicie tarty? Może macie jakiś oryginalny pomysł na jej przygotowanie ?

Miętowy planer

Miętowy planer



Moje zamiłowanie do prowadzenia miętowego planera, organizera czy też zeszytu w formie kalendarza, trwa nadal.
Jakby go nie nazwać, pełni swoją rolę dobrze i zastępuje masę różnych karteczek, 

których mnóstwo do tej pory gromadziłam po kieszeniach i torebkach :-)
Oczywiście zdarza mi się te karteczki zapełniać nadal, ale to są zazwyczaj listy zakupów, albo skrót tego, co i tak jest na stałe wpisane w planerze.

  mietowy planer

Taki planer pełni też doskonale rolę pamiętnika. Zapisuję przecież tam wydarzenia z życia, imprezy, w których wzięłam udział czy swoje kreatywne pomysły.
Na początku przyszłego roku, kiedy będę otwierała nowe karty swojej historii, 

będę mogła zaplanować na podstawie tegorocznych zapisów różne wydarzenia, w których chcę wziąć udział, bo pamięć bywa przecież zawodna. 

 botaniczny planer 
Dotychczas prezentowałam Wam swoje planery, bullet journale i kalendarze, stworzone własnoręcznie w zeszycie. 

Jesienny planer 

Zimowy planer

Co zapisywać w planerze 

Botaniczny planer 


Od miesiąca maja moje zapiski prowadzę w specjalnie nabytym w tym celu gotowym miętowym planerze. Sprawdzam, w ten sposób, czy ta forma mi odpowiada.

planer bullet journal planowanie
Taki ręcznie stworzony ma tę zaletę, że można go dopasować w 100 procentach do swoich potrzeb. Natomiast minusem jest to, że rysowanie tych wszystkich tabelek i rozkładówek zajmuje czas.
Natomiast taki sklepowy jest ograniczony w formie, ale ma za to już przygotowaną grafikę i można skupić się tylko na jego wypełnianiu i ozdabianiu.
 planer mietowy botaniczny motywy roslinne

W moim majowym miętowym planerze dominują motywy roślinne i botaniczne.

Ten styl jak najbardziej na razie mi się podoba.
Tematyka wpisów jest bowiem głównie w klimacie ogrodniczo-zielarskim, czyli tym, co mnie aktualnie absorbuje.


planer ogrodowy ogrodnika

planer pamietnik kreatywny notes

Niezmienny pozostaje też ulubiony kolor. Mięta to moje drugie imię.
A właściwie Madam Minty :-)
Na Instagramie prowadzę drugie konto w całości poświęcone mojej ulubionej barwie
i papierowej pasji.
Zapraszam, bo tam na bieżąco możecie śledzić moje wpisy i codzienne nastroje.  


madam_minty 
Kwiaty bzu czarnego i magiczny pyłek

Kwiaty bzu czarnego i magiczny pyłek

Miniony weekend spędziłam w towarzystwie statków, morza atrakcji i nadrzecznej bryzy, przy okazji odbywających się w moim mieście corocznych Dni Morza.
Zaś poprzedni, długi weekend zawiódł mnie nad morze.

Bliska odległość mojego miejsca zamieszkania od morza, to niewątpliwie jeden z największych atutów miejsca, w którym mieszkam.
Szczególnie, że wybierając alternatywną trasę turystyczną, mam możliwość odbycia podróży w przyjemnym towarzystwie mijanej przyrody.
Za sprawą tej wyprawy, mogłam wzbogacić swoje  zielarsko-kulinarne dokonania o kolejne przyjemne doznania.

W ubiegłym roku poraz pierwszy spróbowałam zrobić sama 

 syrop z kawiatów czarnego bzu 

i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego sezonu na przygotowanie zimowych zapasów.
Znalezienie w dużym mieście czystego miejsca,

skąd można zebrać kwiaty czarnego bzu jest karkołomnym wyczynem.
Dlatego wyprawa nad morze miała dla mnie podwójny wymiar. Odwiedziłam miejsce, które kocham miłością niezmienną od wielu, wielu lat i mogłam zebrać kwiaty bzu w sprzyjających okolicznościach nadmorskiego klimatu.
Chciałam w tym roku pójść dalej z moimi zielarsko-kulinarnymi poczynaniami, 

dlatego wypróbowałam nowe receptury na przetworzenie kwiatów czarnego bzu.


I. Smażone kwiaty czarnego bzu 



To jest prawdziwy rarytas, którego trzeba koniecznie spróbować. 

Kwiaty smaży się według upodobania w cieście naleśnikowym lub racuchowym, posypuje cukrem pudrem i zajada :-)

Podaję mój przepis w proporcji do przygotowanej ilości:

- 10 kwiatów czarnego bzu,

- 1/2 szklanki mąki,

- szklanka kefiru, 

- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,

- szczypta soli,

- cukier puder do posypania,

- olej do smażenia.

Kwiaty zanurzamy w przygotowanym cieście i smażymy na tłuszczu.



 II. Miód z kwiatów czarnego bzu

 Składniki:

- 40 baldachów,

- 1 kg cukru,

- 1,5 litra wody,

- sok z jednej cytryny ( można dodać więcej).


Kwiaty zalewamy zagotowaną wodą i zostawiamy na godzinę.
Po tym czasie odcedzamy kwiaty, dodajemy cukier, sok z cytryny i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy ok. 1 godziny, aż zredukuje się ilość wody. 
Gorący miodek wlewamy do słoiczków.
Można je dla pewności zapasteryzować.   
Czym różni się miodek od syropu? Ma ten charakterystyczny dla miodu lekko drapiący posmak na podniebieniu :-)

 

 

III. Ocet z kwiatami czarnego bzu 

Do octu winnego lub jabłkowego (ja wybrałam jabłkowy) należy dodać baldachy z kwiatami, 
w proporcji:

jedna szklanka octu - jeden kwiatostan

i pozostawić na 3-4 dni w ciemnym, ciepłym miejscu, w szklanym naczyniu.

Od czasu do czasu należy przemieszać zawartość.  

Potem wystarczy ocet przecedzić i przechowywać w zakorkowanej, ciemnej butelce.

Uzyskujemy ocet o ciekawym smaku do stosowania zarówno w kuchni, zdrowotnie jak i w kosmetyce:

- ja dodaję go do sosu vinegret,

- po rozcieńczeniu z wodą, można używać go jako toniku do twarzy, 

- a do spożycia, wymieszaną łyżkę ze szklanką wody, jako kurację oczyszczającą organizm.  

 

 

IV. Suszone kwiaty czarnego bzu


To czego nie zdołałam przetworzyć, trafiło do suszenia. 

Na rozłożonym prześcieradle, w zacienionym, przewiewnym pomieszczeniu rozkładamy kwiaty. 

Ja suszyłam je trzy dni.

Przechowuję je w całości w ciemnych słoikach. 

Zastosuję do zaparzania naparu do picia, przemywania twarzy czy aromatycznej kąpieli. 


Kwiatom czarnego bzu przypisywano dawniej magiczną moc. Zapewne, to za sprawą złocistego pyłku, którym pokryte są kwiaty.

Dlatego przy zrywaniu i obróbce, należy zachować delikatność, aby tego pyłku utracić jak najmniej.

 

 

 

Kiedy ja zbierałam te kwiaty, wiele z nich było jeszcze w pąkach. 

Rejon nadmorski ma chłodniejszy klimat, więc jest szansa, że kwiaty tam jeszcze są. 

Jeśli nie uda się Wam ich zebrać z tym roku, pozostaje pamiętać o nich w następnym sezonie, 

a w sklepie zielarskim kupić susz na pyszną, zdrowotną herbatkę. 

Szczególnie polecaną na porę zimową.

 



 


 

 


 

 

Ziołowy ogródek

Ziołowy ogródek


Ostatnio w mojej biblioteczce prym wiodą książki o tematyce ogrodniczej i zielarskiej.
Posiadanie działki, obserwowanie jej rozkwitu, 

powodują naturalną ciekawość i zainteresowanie tym, co na niej rośnie.
Moją główną ideą przy uprawianiu ogródka jest naturalność.
Kiedy pierwszy raz Wam o tym napisałam, stało sie to motywem przewodnim moich działań.


ogrodowe wyzwanie 
 

Nie walczę więc zaciekle w chwastami i niekontrolowanym wysiewem roślin. 
Zachwyca mnie to, co wyrasta z ziemi i wzmaga potrzebę pozyskiwania wiedzy na temat tych roślin
i kwiatów.
Szczególnie, że większość tzw. "chwastów" to są rośliny lecznicze, stosowane w medycynie ludowej od wieków, jak np.


mniszek lekarski 

Moja ciekawość prowadzi do tego, że każdy wyjazd za miasto kończy się wyprawą na działkę, 
ze świeżą dostawą zielska:-)
Ostatnia zdobycz to rumianek i chabry, zebrane na łące w drodze nad morze.  

Ale żeby ogarniać temat i mieć pożytek z tych wszystkich roślinek, potrzebna jest wiedza.
Na temat wysiewu, zbioru, przetwarzania i zastosowania.
I tu przychodzą z pomocą wszelkiego rodzaju zielniki i książki zielarskie.
Moim ostatnim skarbem jest 






Ta ślicznie wydana książka charakteryzuje się praktycznym rozkładem. 
Nie jest typowym zielnikiem z suchymi faktami, ale opowieścią o wędrówce po ziołowym ogródku pełnym bogactw natury.
W poszczególnych rozdziałach łatwo można znaleźć potrzebne informacje, np.:

Jak zaprojektować ogród i wybrać do niego rośliny.

Jak go pielęgnować i zbierać zioła, a potem przerobić je na różne produkty.

A na deser, zawiera cudne botaniczne ryciny wybranych ziół i ich opisy.
Tak ładne, że aż kusi mnie mała profanacja :-)

 


Lekturę polecam każdemu, niekoniecznie zajmującemu się zielarstwem na co dzień,
bo to kopalnia ciekawostek:

1. Czy przygotowując danie z dodatkiem bazylii, wpadlibyście na to, że można zaparzyć z niej herbatkę?
Z dodatkiem melisy i rumianku, to doskonałe antidotum na:

- stres, 
- problemy ze snem czy
- zdenerwowanie.
Generalnie wskazuje się, żeby zioła suszyć i z tego przygotowywać napary. Mnie bardziej smakują te ze świeżych roślin. Przynajmniej póki są dostępne w takiej formie.


2. W książce znalazłam też pomysł na aromatyczny miód.
Do naturalnego miodu z pasieki, po pogrzaniu i rozpuszczeniu dodaje się wybrane zioła, miesza i zostawia do ostygnięcia.
Można też włożyć tam  saszetkę z ziołami, żeby go aromatyzować, a potem ją usunąć. Taka forma spodoba się chyba osobom, które wolą bardziej aksamitną konsystencję miodu.


A może Wy znacie jakieś ciekawe pomysły na wykorzystanie ziół?

 

Mój Instagram

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 world by Holly , Blogger